wtorek, 1 listopada 2016

Abraham Lincoln o wolnym handlu

„Wolny handel” jako węższy odpowiednik „wolnego rynku” już w latach sześćdziesiątych XIX stulecia scharakteryzował prezydent USA Abraham Lincoln stwierdzając: „znieście cła i wspierajcie wolny handel, wówczas nasi robotnicy w każdej dziedzinie gospodarki zostaną zepchnięci tak jak i w Europie, na poziom chłopów pańszczyźnianych i biedaków”.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Piętno liberalizacji. Indyjskie społeczeństwo jest przerażająco ubogie

Kalkuta, Indie
Indie świętują właśnie 25-lecie swojej globalizacji. Pogłębiła ona jeszcze bardziej ekonomiczną przepaść pomiędzy wąską grupą najbogatszych, a wyraźną ubogą większością.
W 1991 roku indyjski rząd wprowadził tzw. Nową Politykę Gospodarczą, która była oparta o gospodarczą liberalizację, prywatyzację oraz otwarcie się na świat – pisze portalquartz.com. Kraj ten stał się tym samym częścią bloku państw realizującą neoliberalną politykę znaną jako „konsensus waszyngtoński”. Jej podstawowe założenia to zmniejszenie gospodarczej roli państwa, wydatków publicznych oraz subsydiów, ograniczenie kontroli cen, liczby ceł, prywatyzacja publicznych przedsiębiorstw, otwarcie na zagraniczne bezpośrednie inwestycje oraz rozluźnienie regulacji sektora finansowego. Jak te zmiany wpłynęły na bytową sytuację najuboższych?

czwartek, 2 czerwca 2016

Bienkowska i Wojtunik o polskim górnictwie

Warto przypomnieć co Bieńkowska i Wojtunik mówili o polskim górnictwie. Ta potajemna rozmowa najlepiej świadczy o 8 latach rządów PO.

Bieńkowska:
- Prawda jest taka, że właściciel, czyli Ministerstwo Gospodarki, generalnie w dupie miało całe górnictwo przez całe siedem lat. Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali i nagle pierdyknęło - stwierdziła w rozmowie z Wojtunikiem.
- Tam jest, kurwa, banda na bandzie. Jest jedna banda profesorów, druga związkowców, trzecia banda zarządzających, czwarta banda… (…) firm, które z tego świetnie żyją - podsumowała.

piątek, 26 lutego 2016

Płaca minimalna

Wprowadzenie płacy minimalnej w Niemczech spowodowało wzrost wynagrodzeń dla około 3,6 mln pracowników, zwłaszcza nisko wykwalifikowanych. W 2015 r. przybyło 400 tys. miejsc pracy. W styczniu 2016 r. stopa bezrobocia wyniosła 6,2 proc. osiągając najniższy poziom od zjednoczenia kraju. Zatrudnienie i produkcja wzrosły nawet w branży najgłośniej wyrażającej swoje obawy.
1 stycznia 2015 roku rząd Republiki Federalnej Niemiec wprowadził powszechnie obowiązującą godzinową płacę minimalną. O ile wcześniej wynagrodzenia minimalne ustalane były poprzez branżowe układy zbiorowe, od początku 2015 roku dla wszystkich pracowników, za wyjątkiem młodzieży poniżej 18 roku życia, długotrwale bezrobotnych i określonych grup praktykantów płaca godzinowa nie może być niższa niż 8,50 euro.

piątek, 19 lutego 2016

Nowy blog! - OBALAMY LIBERALNE MITY

OBALAMY LIBERALNE MITY CZ. 1




Rozpoczynamy na naszym fanpage'u nowy cykl, pod takim tytułem jak wyżej. Za liberałami przemawia bowiem "wszystko" tzn. chora ideologia, medialne imperia oraz żołnierze "wolnego świata" czujnie pilnujący "demokracji" i "praw człowieka". Za nami przemawiają... fakty i liczby. I na tym się tu skupimy.
Grafika przedstawia tzw. koszty pracy, którymi liberałowie od lat nas straszą, tłumacząc, że to przyczyna naszych niskich zarobków. Że gdyby tylko obniżyć podatki to lada moment bylibyśmy na takim poziomie jak kraje starej Unii Europejskiej.
Co to są "koszty pracy"? To taki propagandowy termin sugerujący, że ludzie pracujący są "kosztami" dla pracodawcy, a więc pracodawca jest "dobrodziejem" który zatrudnia nas by ponosić koszty. Istny raj, prawda?

sobota, 19 września 2015

Przybyłem, dostałem, wydoiłem, odleciałem. Złote życie zagranicznych inwestorów w Polsce

ZDJĘCIA: MARCIN KALIŃSKI/NEWSPIX.PL
Podatkowe wakacje, darmowy grunt pod inwestycję, a na dokładkę miliony złotych dotacji. To, czym rząd kusi zagranicznych inwestorów, pozostaje marzeniem naszych przedsiębiorców.

Produktywność siły roboczej rośnie w Polsce szybciej niż wysokość wynagrodzeń. W rezultacie koszty pracy należą do najniższych w Europie – brzmi to jak żart, ale właśnie takimi słowami elegancka blondynka zachwala nasz kraj zachodnim inwestorom w reklamie Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. – Co dziesiąty student w Europie pochodzi z Polski. Każdego roku krajowe uczelnie kończy ponad 500 tysięcy absolwentów – dodaje piękną angielszczyzną i sunie marmurowym holem jednego z warszawskich biurowców. Zza jej pleców wyskakuje grupka młodych ludzi. Tańczą, śmieją się, klaszczą. Każdy ma na głowie zestaw słuchawkowy z mikrofonem.

niedziela, 13 września 2015

Azjatyckie tygrysy - wolny rynek czy państwo?

Doświadczenia azjatyckich tygrysów są ciekawym przypadkiem historii drugiej połowy XX wieku, gdy kraje zacofane gospodarczo, wręcz z epoki kamiennej, stały się światowymi potęgami. Gdy przyłączyły do nich Chiny, zaczęto nazywać 21. stulecie – wiekiem Azji. Jakie były mechanizmy tego rozwoju możemy prześledzić dzięki książce Joe Studwella „How Asia Works”.

Sukces regionu Azji północno-wschodniej miał trzy etapy.

1. Kraje te wprowadziły reformy rolnictwa, prywatyzując je i osiągając wysoką wydajność dzięki drobnej prywatnej własności. To był pierwszy krok do sukcesu.

2. Drugim krokiem – najważniejszym - był nacisk na uprzemysłowienie. Japonia, Tajwan, Korea Płd. Chiny stosowały strategię skoncentrowaną na rozwoju eksportu. Chroniły swoje rozwijające się gałęzie (infant industries) poprzez taryfy importowe, regulacje a także zamówienia publiczne. Ten etap zaczynał się od budowy hutnictwa i przemysłu metalowego, jako fundamentów przemysłu. Tak Japonia od 1954 jak i Chiny od 1992 r powtórzyły drogę ogromnego rozwoju produkcji stali. (Drugim kluczowym metalem jest miedź – Chiny zużywają 40% światowej konsumpcji.)

wtorek, 23 czerwca 2015

Protekcjonistyczne początki hegemona

Protekcjonizm gospodarczy jako nowoczesna teoria ekonomiczna narodził się w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Początek swój bierze z myśli politycznej Aleksandra Hamiltona, którego dzieło „Raport o przemyśle” (Report on Manufactures – 1791) dał początek tworzeniu instytucji dla jego koncepcji gospodarczej. Opierała się ona na wiodącej roli przemysłu („artificial labor”) . Koncepcja Hamiltona stała w zdecydowanej opozycji do idei „wolnego rynku” Adama Smitha. Idee te służyły Wielkiej Brytanii i jej kolonialnemu imperium, strzeżonemu przez dominację na morzach i potężną armię.

Aleksander Hamilton odrzucił teorię przewagi komparatywnej (“comparative advantage”) i pozostawianie rozwoju gospodarki siłom rynku. Uważał że zintegrowana polityka państwa, które rozwija infrastrukturę (wtedy drogi i kanały), zapewnia zaspokojenie potrzeb ludności i pomaga w rozwoju technologii – jest podstawą dobrobytu i bezpieczeństwa narodu. Rząd powinien kreować kapitał i inwestować go w potrzebne segmenty gospodarki, wspierając rozwój przemysłu i rolnictwa, a wszystko to miało służyć powszechnemu dobrobytowi („general welfare”).

niedziela, 8 marca 2015

Czy patriotyzm ekonomiczny ma sens?

Otwórzmy „The Economist” albo „Financial Times” na artykule o Singapurze czy Korei Południowej. Czego możemy się dowiedzieć? To państwa z wolnorynkową gospodarką, niesamowitą swobodą gospodarowania i liberalnym prawem. Nikt nie chce jednak przyznać, że bogactwo tych obydwu państw nie wzięło się z gwałtownych reform prywatyzacyjnych, zniesienia ceł czy wpuszczenia kapitału zagranicznego. Wręcz przeciwnie. Sukcesy takich marek jak Samsung, LG czy Hyundai były możliwe tylko i wyłącznie dzięki interwencjom i protekcji państwa, kierującego się zdrowym patriotyzmem gospodarczym. W Polsce do debaty publicznej o ekonomii nieśmiało wchodzą kolejne tematy, dlaczego nie zadaliśmy sobie jeszcze pytania: czy patriotyzm gospodarczy ma sens?

czwartek, 26 lutego 2015

poniedziałek, 23 lutego 2015

Podcięte skrzydła

Lata 90-te, gdy Polska miała stać się gospodarczym „tygrysem Europy” to nie tylko okres likwidacji ogromnej części polskiego przemysłu. To także jeszcze niebezpieczniejszy upadek polskiej myśli technicznej. Wyjątkiem była tu branża lotnicza. Polska innowacyjność poległa w ostatnich latach jednak także tu w starciu m.in. z tymi, którzy uważają się za jedynych zbawców Polski. 

Tygrys Europy

Większość głównych mediów w Polsce lata 90-te przedstawia jako okres polskiego „cudu gospodarczego”. Po złym, szaro burym PRL-u z kolejkami lat 80-tych nastać miał dzięki genialnym reformom Leszka Balcerowicza czas dobrobytu, a Polska stać się miała krajem mlekiem i miodem płynącym. Opinie takie, można usłyszeć w środowiskach liberalnych i prawicowych albo za takie się uważających. Do dziś wśród większości prawicowych publicystów i ekonomistów panuje przekonanie, że na demony komunistycznej przeszłości najlepszym sposobem jest prywatyzacja. Miała ona być lekiem na całe zło, dawać dochody budżetowi, unowocześniać polską gospodarkę, dla firm stanowić zaś szansę rozwoju. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. I jak zwykle uderzyło to w najbiedniejszych i w najbiedniejsze rejony Polski.

czwartek, 5 lutego 2015

O górnictwie słów kilka...

O górnictwie słów kilka... Plan rządu dotyczący „uzdrowienia” sytuacji w polskim górnictwie wywołał falę oburzenia w środowisku górniczym oraz sprawił, że w Polsce rozgorzała dyskusja na temat dopłat do polskich kopalń.


Pierwszy argument, który ma tzw. „władza” to kwestia dopłat do górnictwa. Społeczeństwo łyka tę bajkę niczym dziecko wierzące w św. Mikołaja. Owszem, państwo skierowało środki na sektor górniczy. I tutaj pierwsza manipulacja. Mając na myśli sektor górniczy, media i politycy używają liczb odnoszących się do górnictwa soli kamiennej, węgla brunatnego, węgla kamiennego czy miedzi. Co już jest niedopuszczalnym nadużyciem. Druga manipulacja to celowe zatajanie w tym temacie informacji, że sektor górniczy odprowadza do budżetu ogromne sumy w formie wszelkiej maści podatków. Sam VAT w roku 2013 to wpływ do budżetu państwa w wysokości dwóch miliardów złotych, podatek dochodowy od osób fizycznych i prawnych w tym samym roku ponad 1 miliard złotych. Do tego należy doliczyć ponad 20 wszelkiej maści opłat, które są w jednej tonie węgla.

Węgiel - Czarne złoto czy czarny problem?

Australia, Niemcy, Francja, Czechy itp. Firmy z tych państw chcą budować w Polsce kopalnie i zapewniają, że kopalnie będą dochodowe i będą przynosić milionowe zyski. To, dlaczego polski rząd, niezależnie kto rządził, tak łatwo oddawał nasze złoto – węgiel, obcym, przy okazji celowo niszcząc polski przemysł wydobywający polskie zasoby naturalne (to zupełnie inny temat).

W chwili obecnej trwa strajk w JSW. Sporem strajku jest – wg mediów i rządzących – pozbawienie administracji bonów żywieniowych oraz brak zgody strony społecznej na obniżenie dochodów pracowników o około 30% w skali roku. Wysokie zarobki górników są tutaj główną przyczyną braku rentowności polskich kopalń.

Trzeba sobie powiedzieć jasno, że średnia płaca górnika w JSW to – moim zdaniem – około 4,5 tys. złotych netto (wliczając w to wszystkie składowe jak barbórka, 14-stka* czy węgiel) a w Kompanii Węglowej około 3,5 tys. netto. Wiadomo, że w przypadku ścianowców czy przodków są to kwoty większe, w przypadku metaniarzy, pomiarowców, pompkarzy, pyłowców nieco mniejsze.

niedziela, 1 lutego 2015

Narodowa alternatywa gospodarcza

Powtarzanie po raz kolejny, iż współcześni polscy narodowcy mają problem z określeniem jednego spójnego choćby hasłowo programu gospodarczego, byłoby nieznośnym banałem i trywializacją zagadnienia. Ale z drugiej strony jakże inaczej określić sytuację, gdy miast przemyśleń mamy powtarzane dogmaty, zamiast argumentów – hasła i symbole, a miejsce prawdziwej alternatywy zajmuje parafraza znanych od lat liberalnych zaklęć, dla niepoznaki okraszonym czasem patriotycznym frazesem.

Zastanawiając się nad tym dylematem, koniecznym jest rozpoczęcie od choćby pobieżnej analizy obecnej sytuacji gospodarczej w Polsce, bez czego ciężko o formułowanie jakiegokolwiek programu naprawczego, bo o taki przecież chodzi. No chyba, że zgadzamy się z opinią, iż obecna sytuacja wymaga tylko niewielkich korekt, tudzież większego pogłębiania wprowadzanych od lat „reform” na przykład: więcej komercjalizacji, więcej prywatyzacji, więcej obcego kapitału, itp.



czwartek, 29 stycznia 2015

Jak rozwinąć krajową gospodarkę – lekcja Niemiec.

Przypomnijmy sobie okres burzliwego rozwoju przemysłowego Niemiec w XIX wieku. Co takiego uczynił ten kraj? Ano przede wszystkim ustalił wysokie cła na produkty z silniejszej wówczas pod względem gospodarczym Wielkiej Brytanii. W ten sposób uniknął ofensywy tańszych i lepszych produktów brytyjskich, a to zmobilizowało przemysł niemiecki do rozwoju. Przecież było zapotrzebowanie na rynku wewnętrznym. Jest popyt, to warto produkować. Właśnie wtedy, dzięki strategii protekcji przemysłu krajowego, niemiecka gospodarka uzyskała niezbędny impuls rozwojowy. To było w XIX wieku, ale nawet współcześnie, tylko naiwni lub niedoinformowani sadzą, że Niemcy całkowicie otworzyły swój rynek dla obcych towarów. Co prawda nie ma formalnych barier o charakterze administracyjnym, ale w praktyce istotnym ograniczeniem jest maksymalnie rygorystyczne i dosłowne stosowanie przez urzędników obowiązujących przepisów, celem zmniejszenia konkurencyjności obcych firm. Co nawet zauważa polskie ministerstwo gospodarki.

Czytaj więcej




środa, 28 stycznia 2015

Mit przedsiębiorczości

W Beninie 90% siły pracujących to przedsiębiorcy. Krajobraz gospodarczy zdominowany przez wielka liczbę firm typowy jest dla krajów biednych i zacofanych. Silne gospodarki opierają się na dużych firmach.
W Polsce liczba firm na stu mieszkańców jest już zdecydowanie większa niż w Niemczech. Tym, czego dziś potrzebujemy, jest przemiana działających już małych i średnich firm w duże rodzime przedsiębiorstwa.

Chwytliwa wizja drobnego przedsiębiorcy, biorącego sprawy w swoje ręce, bez oglądania się na bierną resztę, trafiła w Polsce po ‘89 roku na podatny grunt. Wspaniale wpisywała się w kulturę indywidualizmu, która rozpoczynała swój triumfalny pochód po latach dominacji zgrzebnego kolektywizmu. Wizja życia zawodowego bez szefa była kusząca sama w sobie, a jeszcze większej atrakcyjności dodawały jej opowieści o wielkiej roli indywidualnej przedsiębiorczości w przyszłym rozwoju naszego kraju, chętnie serwowane przez ekspertów od transformowania naszej gospodarki. Powoli jednak niektórzy zaczynają dostrzegać fakt, że model gospodarki opartej na indywidualnej przedsiębiorczości nie musi być wcale taki doskonały.


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kraje zacofane nie rozwiną się nigdy, jeżeli maksymalnie otworzą swoje gospodarki


Gdyby Korea Płd. przyjęła bezkrytycznie popularną na Zachodzie opowieść o tym, że droga do rozwoju ekonomicznego wiedzie przez maksymalne otwarcie swojej gospodarki, to tkwili byśmy do dziś na peryferiach światowej gospodarki - mówi w wywiadzie koreański ekonomista Ha-Joon Chang.

Czy ekonomia naprawdę jest taka prosta?

Oczywiście. 95 proc. ekonomii można zrozumieć przy użyciu odrobiny zdrowego rozsądku. A bez tych niezrozumiałych 5 proc. można sobie spokojnie poradzić. Choć jeśli zejść naprawdę głęboko, to sprawa zaczyna się robić mocno skomplikowana, nierzadko skrajnie techniczna albo totalnie ezoteryczna. Ale bądźmy szczerzy: ilu fizyków tak naprawdę rozumie teorię względności Einsteina? A ilu tylko wie o jej istnieniu? Ale czy jeśli ktoś nie jest Einsteinem, to czy nie można powiedzieć, że jest fizykiem? Nie sądzę.

sobota, 24 stycznia 2015

Prof. Ha-Joon Chang: Kapitalizm: tak, wypaczenia: nie!


Jeśli ktoś mówi, że jest za pełną swobodą wolnego rynku, warto go zapytać, czy jest także za zatrudnianiem dzieci w kopalniach. I niech wyjaśni, dlaczego międzynarodowa pomoc gospodarcza dla krajów rozwijających się często przynosi więcej szkody niż pożytku.

Chang uważa, że wolnorynkowy punkt widzenia wytworzył społeczeństwa, w których bycie złym jest w gruncie rzeczy czymś pożądanym, a już ponad wszelką wątpliwość stanowi oznakę zaradności. Właściwie jeśli ktoś nie jest gotów oszukiwać innych, jest ostatnim frajerem (Wikipedia — Wikicytaty). Jednakże — z drugiej strony — Chang żadnym ortodoksem ani fanatykiem przesadnej ingerencji państwa w gospodarkę też nie jest, o czym świadczy zacytowany w jego książce żartobliwy dialog:

Przedstawiciele różnych profesji w jednym z chrześcijańskich krajów zastanawiali się, który zawód jest najstarszy.
Lekarz powiedział: „Jaka była pierwsza rzecz, którą Bóg uczynił z ludźmi? Operacja — stworzył Ewę z żebra Adama. Najstarszym zawodem jest lekarz".
„To nieprawda" — odparł architekt. „Pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było stworzenie świata z chaosu. To właśnie robią architekci — tworzą porządek z chaosu. Zatem nasz zawód jest najstarszy".
Polityk, który słuchał cierpliwie, uśmiechnął się szeroko i zapytał: „A, przepraszam, kto stworzył ten chaos?".

Mit epoki postindustrialnej

Wywiad z prof. Ha Joon Changiem, ekonomistą z Cambridge University w Wielkiej Brytanii

Wielu ekonomistów twierdzi, że przemysł, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, przestał być siłą napędową gospodarki, a zastąpiły go zaawansowane usługi, takie jak bankowość czy konsulting. W swojej ostatniej książce twierdzi pan, że to nie do końca prawda. Czy może pan to uzasadnić?

Żyjemy w erze postprzemysłowej tylko w tym sensie, że większość z nas pracuje w biurach czy sklepach, a nie w fabrykach. Pod koniec XIX w. w najbardziej rozwiniętych wówczas krajach, takich jak Wielka Brytania czy Belgia, w przemyśle pracowało ok. 40 proc. siły roboczej. Dzisiaj odsetek ten spadł do 25 proc., a w USA, Kanadzie czy Wielkiej Brytanii nawet do 15 proc.

Jednak to w żadnym wypadku nie oznacza to, że przemysł przestał być kluczowy dla gospodarki.

Żaden kraj na świecie nie zbudował na usługach przyzwoitego standardu życia, nie mówiąc już o wysokim

niedziela, 18 stycznia 2015

Daj nam Panie protekcjonizm

Akceptacja wymuszanych przez Amerykanów rozwiązań, nie jest zawsze najlepszą drogą. Nie każdy kraj w stanie rozwoju jest gotowy do wielo partyjnej demokracji i wielkiej prywatyzacji ściśle regulowanej gospodarki.

We współczesnym świecie prywatyzacja państwowych przedsiębiorstw zawsze była wynikiem terapii szokowej. Teoria terapii szokowej jest wynikiem eksperymentów amerykańskiej agencji wywiadowczej CIA, w których człowiek pod wpływem szoku wymyślnych tortur zostaje tak zdezorientowany, ze traci swoja osobowość i można mu narzucić swoją wolą. Te nieludzkie eksperymenty, zakontraktowane przez CIA w latach 50-ch i 60-ch między innymi w kilku szpitalach w Kanadzie, wyszły na jaw i powstała z tego powodu głośna afera (Allen Memorial Hospital i Weyburn Hospital).Otóż użyto nadmiernej dawki halocygennego narkotyku LSD w celu całkowitej dezorientacji pacjentów, aby w takim stanie narzucić im całkiem inna osobowość. Wyniki tych eksperymentów znalazły swoje zastosowanie w geopolityce, gdzie rutynową dywersją obalano rządy kolejnych krajów.

O liberalnej demagogii na marginesie akcesji Litwy do strefy euro

Przy okazji przystąpienia Litwy do strefy euro nasze media przeprowadziły sondę wśród tzw. ekspertów na temat perspektyw Polski na przyjęcie wspólnej waluty. Jednym z nich był Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Jego wypowiedź ograniczyła się w zasadzie do krótkiego zalecenia, by przygotować się do euro... obniżając podatki i likwidując biurokrację. Początkowo byłem w lekkiej konsternacji, gdyż za Chiny Ludowe nie mogłem pojąć związków między celem, a rekomendowanymi przez wiceprezydenta CAS środkami. Logika podpowiada, że obniżenie podatków doprowadzi do zwiększenia deficytu budżetowego, a przecież utrzymanie tego wskaźnika w ryzach jest jednym z elementów tzw. kryteriów konwergencji, czyli warunków, które musi spełnić każdy kraj, który chciałby mieć europejską walutę.

wtorek, 30 grudnia 2014

Pole – Mikka

Janusz Korwin-Mikke myli się, twierdząc, że Polskę do bogactwa doprowadzą niskie podatki, w szczególności likwidacja podatku dochodowego

Janusz Korwin – Mikke często opowiada, jak to państwowi urzędnicy marnują kilkadziesiąt procent, pieniędzy, które pobierają w postaci podatków. Gdyby tylko nie zabierać ich obywatelom, ci wydaliby je w stu procentach efektywnie i gospodarka ruszyłaby z kopyta. Otóż łatwo sprawdzić, czy to prawda. Gdyby faktycznie wydawanie pieniędzy przez państwo było znacznie mniej efektywne niż wydawanie ich przez prywatne osoby, to kraje, które wydają mniej za pośrednictwem budżetu, powinny rozwijać się szybciej.

Tymczasem prof. Peter H. Lindert z University of California  w książce „Growing Public. Social Spending and Economic Growth Since The Eighteenth Century” (Rosnąca strefa publiczna. Wydatki socjalne i wzrost gospodarczy od XVIII w.) wylicza, że korelacja miedzy wydatkami socjalnymi państwa a wzrostem gospodarczym wynosi zero (korzystano z danych dla 19 państw, głównie z Europy Zachodniej  plus USA, Nowa Zelandia i Japonia od lat 80. XIX w. do lat 90. XX). Nie ma przeciętnie żadnych różnic w tempie rozwoju państw, które wydają mało za pośrednictwem budżetu, a tymi, które wydają dużo.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pustoszejące państwo

O problemach związanych z emigracją zewnętrzną i wewnętrzną rozmawiamy z prof. Józefiną Hrynkiewicz, socjolog i posłanką na Sejm.

***

Według najnowszych badań Eurostatu wyjechały z Polski już prawie 2 mln ludzi. Z czego to wynika i jakie niesie konsekwencje?

Józefina Hrynkiewicz: Z oceny GUS wynika, że ta liczba jest niestety jeszcze większa. Ich szacunki wskazują, że pod koniec 2012 r. za granicą przebywało 2,13 mln polskich obywateli, a rok później było to już 2,2 mln. Do września 2014 r. wyemigrowało kolejnych 70 tys. Emigracja zarobkowa powoduje, że zmniejsza się liczba ludności. To tak, jakby przez 5 czy 6 lat nikt się w Polsce nie urodził. Ponieważ liczba zgonów jest bliska liczbie urodzeń, oznacza to, że w krótkim czasie dochodzi do istotnego ubytku ludności, np. w 2013 r. urodziło się 369,6 tys. ludzi, a zmarło 387,3 tys. Polska wkracza w trwały okres depopulacji z przyczyn, które są wynikiem złej polityki gospodarczej rządu, a właściwie braku takiej polityki – rządzących zastępuje „wolny rynek”. Jak widać, działa on bardzo „skutecznie”…

sobota, 20 grudnia 2014

Pożyczaliśmy na likwidację miejsc pracy


"Można odnieść wrażenie, że nasi »prywatyzatorzy« jakby wyznawali zasadę, że państwo polskie nie potrafi zarządzać swoim majątkiem" - z doktorem Pawłem Soroką z Polskiego Lobby Przemysłowego rozmawia Remigiusz Okraska.

Jak scharakteryzowałby Pan w kilku słowach obecny stan polskiego przemysłu, gdyby zapytał o to zupełny laik, np. ktoś z zagranicy?


P. S.: W okresie transformacji ustrojowej nastąpiła dezindustrializacja polskiej gospodarki. Narzędziem dezindustrializacji stał się demontaż przemysłu państwowego, m.in. w wyniku restrykcyjnej polityki finansowej wobec przedsiębiorstw państwowych oraz otwarcia rynku polskiego na nieskrępowaną penetrację importu. Taką politykę zainicjował Leszek Balcerowicz - wicepremier w pierwszym rządzie solidarnościowym Tadeusza Mazowieckiego. Restrykcyjna polityka polegała na wprowadzeniu dywidendy, czyli podatku od majątku oraz popiwku, czyli podatku od przyrostu płac, a także na gwałtownym wzroście oprocentowania kredytów.

czwartek, 4 grudnia 2014

Programowa nędza Korwin-Mikkego

Janusz Korwin-Mikke proponuje rewolucję gospodarczą. Kreśląc swój idealny system, nie przedstawia szczegółów. Wyborcy mają przyjąć ogólnikowy i niewykluczone, że nierealny z finansowego punktu widzenia program na wiarę. W propagandzie opiera się na autorytecie niszowych ekonomistów, którzy wykluczali weryfikowalność założeń swoich teorii, a nawet odrzucali policzenie czegokolwiek. Lanie wody i swoista dyskalkulia.

Doktrynalną podstawą programu gospodarczego Korwin-Mikkego są poglądy szkoły austriackiej w ekonomii na czele z Friedrichem Hayekiem i Ludwigiem Misesem. Ci urodzeni w XIX w. ekonomiści oparli swoje teorie o założenie racjonalnego, świadomego i celowego działania jednostek na konkurencyjnym rynku. Drogą dedukcji założenia te doprowadziły Austriaków do uznania, że wolnokonkurencyjny rynek działa sam („niewidzialna ręka” twórcy nowożytnej ekonomii Adama Smitha), a władza państwowa może go tylko nieefektywnie zakłócić. Stąd postulat państwa minimum m.in. z prywatnymi szkolnictwem i ochroną zdrowia, za które w całości mamy płacić sami.


poniedziałek, 24 listopada 2014

Obłęd Reform/ WYWŁASZCZENIE NARODOWE/ FRAGMENT

Właściwie żaden ważniejszy aspekt obecnej polskiej transformacji ustrojowej nie został dotąd poddany jakiejś rzetelnej analizie ekonomicznej, bo jest to niestety prawie całkowicie "niema" transformacja.

Ponieważ znajomość faktów jest słaba, mało kto sobie uświadamia, że skutkiem reform nie jest zwykły kapitalizm. Jeśli przyjąć za normę Europę Zachodnią, to stosunki własnościowe w zreformowanej Polsce są zupełną dewiacją. Ci, którzy to dostrzegają, są zwykle zdania, że Polska nie miała innego wyjścia. Mówią tak zupełnie niepomni, że to zdyskredytowany dzisiaj marksizm uzasadniał bezsensowne systemowe koncepcje odwołując się do przeróżnych "historycznych konieczności".

piątek, 7 listopada 2014

Jak wolny handel niszczy Amerykę

źródło: FORUM/TOPFOTO
Pracujących osób, którym nie starcza pieniędzy na utrzymanie, jest w USA tyle, ile w żadnym innym rozwiniętym kraju. Proporcjonalnie do liczby ludności jest ich ponad pięć razy więcej niż w Danii i Belgii oraz prawie trzy razy więcej niż w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Szwecji. A ci, którym wystarcza ,,do pierwszego” , nie mają się z czego się cieszyć. Przeciętny dochód w USA wzrósł w ciągu ostatnich 33 lat o ...13 proc., a dwa razy większy odsetek Duńczyków niż Amerykanów przechodzi drogę ,,od pucybuta do milionera”. Powodem destrukcji amerykańskiego dobrobytu jest wolny handel.

niedziela, 19 października 2014

Nie musieliśmy zaczynać od zera

Misterna konstrukcja propagandowa, przedstawiająca III RP jako niebywały sukces, chwieje się w posadach wraz z kolejnymi danymi napływającymi z przeróżnych stron, pokazującymi jak „sukces” ten wygląda naprawdę. Środowiska broniące kształtu przemian dzielnie znoszą wszystkie te ciosy, stosując różne rodzaje gard i uników, a czasem, gdy nadarza się okazja, same wyprowadzając uderzenie – oczywiście zawsze poniżej pasa. „Po stylu walki ich poznacie” wypadałoby powiedzieć. Nie inaczej było z raportem o stanie majątku obywateli różnych państw, zaserwowanym nam przez bank Credit Suisse. Upokarzające dla III RP dane, mówiące, że Polacy są wielokrotnie biedniejsi od obywateli wszystkich bez mała krajów zachodniej Europy (np. od wcale nie najbogatszych Włochów, bagatela, 10-krotnie), obrońcy transformacji sygnowanej podpisami Sachsa i Sorosa z właściwą sobie swadą zbyli argumentami mówiącymi, że my bogacimy się dopiero od 25 lat, a narody z Zachodu już od dawien dawna (oczywiście o mających podobną historię i niemal dwukrotnie bogatszych od nas Czechach się nie zająknęli).

czwartek, 16 października 2014

Brakuje polskich gigantów

W produkcji jabłek jesteśmy liderem światowym, a co czwarta pieczarka spożywana w Europie również została wyprodukowana w Polsce. Mamy dobrych producentów okien oraz kosmetyków. To jednak ciągle za mało, aby polska gospodarka liczyła się w skali globalnej. Krajowe firmy razem z fundacją ,,Pomyśl o Przyszłości” przestrzegają, że przez znikomą liczbę przedsiębiorstw o międzynarodowym zasięgu wszyscy Polacy zarabiają znacznie mniej niż na Zachodzie. I walczą o to, by Polacy poznali powody, przez które ich portfele świecą pustkami.

niedziela, 5 października 2014

Upadek polskiego przemysłu

Na początek pewna opowieść. Przed II wojną światową istniały w Kielcach zakłady „Granat” działające na potrzeby wojska. Po wojnie, w czasach PRL, zakłady zmieniły nazwę na „Iskra” i dalej rozwijały się pomyślnie stanowiąc ważny, wręcz strategiczny element przemysłu Polski Ludowej. Ich głównym produktem były łożyska – części, bez których nie może istnieć żadna maszyna. Dlatego też fabryki łożysk w czasie wojen są zawsze jednym z pierwszych celów bombardowań. „Iskra” dawała zatrudnienie trzem tysiącom Polaków a do tego dochodziły też przecież miejsca pracy dla podwykonawców, inżynierów tworzących projekty na zamówienie i wiele wiele innych. Innymi słowy „Iskra” pełniła nie tylko ważną rolę w systemie gospodarczym kraju ale także istotną funkcję społeczną. Całe rodziny żyły i powiększały się dzięki istnieniu zakładów. Dzięki składaniu zamówień na rozwiązania technologiczne u polskich inżynierów rozwijała się myśl techniczna a absolwenci politechnik mogli realizować swoje zainteresowania naukowe w swoim kraju, przyczyniając się do jego rozwoju.

sobota, 4 października 2014

Kłamstwa polskiego liberalizmu

foto: en.wikipedia.org
W mediach mętnego nurtu podchwycono temat liberalizmu. Związane jest to z dostaniem się Kongresu Nowej Prawicy do Parlamentu Europejskiego w wyniku wyborów oraz do Sejmu w wyniku przejścia do KNP jednego z parlamentarzystów.

KNP głosi poglądy liberalne. Jej lider, Janusz Korwin-Mikke - trzeba to przyznać - jako charyzmatyczny przywódca bardzo zręcznie operuje wieloma hasłami. Są one jednak mieszanką kilku sfer, w wyniku czego wychodzi populizm i fałszywe twierdzenia. Kto zaś nie uzna "dogmatów" liberalizmu, ten jest heretykiem, tzn. lewakiem, socjalistą i/lub komunistą.

Chciałbym omówić trzy bardzo popularne hasła rzucane przez liberałów, które nie miały, nie mają i zapewne nigdy nie będą mieć poparcia w rzeczywistości.



sobota, 13 września 2014

Polska katastrofa przemysłowa

Foto: Maciej Badowski, zrujnowane Niedomickie Zakłady Celulozy
Reindustrializacja jest jedyną skuteczną metodą wyjścia z kryzysu – to coraz bardziej powszechny pogląd w krajach rozwiniętych. Niestety, jak wskazuje Polskie Lobby Przemysłowe, w naszym kraju od ponad 20 lat przemysł jest sukcesywnie niszczony. Hasło gospodarki opartej na usługach, które u nas powtarzane jest jak mantra od czasów transformacji, można włożyć między bajki. W ubiegłym roku, gdy ogłoszono wyniki wyborów prezydenckich we Francji, prezydent-elekt Francois Hollande swoje przemówienie zaczął od postulatu odbudowy francuskiego przemysłu, podkreślając, że jest to jeden z priorytetów jego prezydentury.

Drogi prywatne? Nie, dziękuję



Na początku sierpnia pojawił się na Wyborcza.pl tekst o rzutkim przedsiębiorcy w Wielkiej Brytanii, który wybudował 400 - metrowy odcinek drogi w związku z tym, że kawałek pobliskiej drogi publicznej uległ zniszczeniu, a jej naprawę i oddanie do użytku zaplanowano dopiero na koniec tego roku. Zniecierpliwiony przedsiębiorca, który na braku tegoż odcinka drogi sporo tracił i czasu, i pieniędzy, wziął sprawy w swoje ręce: od pobliskiego rolnika wynajął teren, za 150 tys. funtów wybudował drogę, a na poczet całej inwestycji – budowa drogi plus jej utrzymanie i wynajęcie pracowników do pobierania opłat – zaciągną kredyt pod hipotekę na 300 tys. funtów z nadzieją, że cała inwestycja generalnie mu się zwróci, zanim zostanie oddany do użytku ów zniszczony odcinek drogi, przez który droga z jednej miejscowości do drugiej (z Kelston do Bath) wydłużała się o 10 kilometrów. Ów przedsiębiorca, Mike Watts, stał się dla naszych rodzimych zwolenników wolnego rynku takim małym bohaterem, który swoim działaniem miałby niejako wykazać, że prywatne drogi to nie tylko jakaś mrzonka, ale przede wszystkim dobre rozwiązania dla gospodarki.

piątek, 12 września 2014

Czas najwyższy na Trzeciego Człowieka (1/2)

  
Dr Michael Lind

Zapomnij o Marksie i Smithie. Czas na Fryderyka Lista

Pogłębiający się światowy kryzys gospodarczy - który teraz rozprzestrzenił się z Azji do Rosji i może uderzyć wkrótce w Amerykę Łacińską - ujawnił ubóstwo podejścia gospodarczego leseferystów, do którego Stany Zjednoczone nawoływały resztę świata. Liberalizacja rynków finansowych na całym świecie wzbogaciła międzynarodowych spekulantów ograniczając zarazem moc rządów (zarówno w krajach rozwiniętych, jak i krajach rozwijających się) do wspierania długoterminowych interesów ich producentów i konsumentów.

Niestety, chociaż gospodarcze załamanie rynków wschodzących zdyskredytowało leseferyzm, to pokazało również bankructwo konwencjonalnych alternatyw lewicowych i liberalnych. Do tej pory krytyka wolnorynkowej ortodoksji z lewej strony została zmonopolizowana przez demokratycznych socjalistów i neoliberałów. Żadna z tych szkół nie oferuje przekonującego alternatywnego modelu nowoczesnej gospodarki przemysłowej. Po prawie dwóch wiekach, nikt nie był w stanie pokazać wzorów, na których opierać miałoby się funkcjonowanie demokratycznej socjalistycznej gospodarki przemysłowej w skali krajowej lub globalnej.

niedziela, 7 września 2014

Adam Danek: „Wolny rynek” a ekonomia narodowa

Wolność, przechodząca granicę zakreśloną przez bezpieczeństwo i pomyślność narodu, potrzebna jest tylko dla łotrów.

Biada narodom, które kochają więcej wolność niż ojczyznę.

Henryk Sienkiewicz


Zwolennicy „wolnorynkowych” doktryn ekonomicznych uzasadniają wyższość „wolnego rynku” nad wszystkimi innymi ustrojami ekonomicznymi za pomocą argumentacji dwojakiego rodzaju. Pierwszy rodzaj argumentacji polega na twierdzeniu, że „wolny rynek” jest efektywniejszy od innych ustrojów ekonomicznych, tzn. przynosi większe bogactwo (ale komu – tego już jego zwolennicy nie wyjaśniają). Drugi rodzaj argumentacji zasadza się na przekonaniu, że „wolny rynek” jest sprawiedliwszy od innych ustrojów ekonomicznych, stoi od nich wyżej pod względem etycznym, ponieważ inne ustroje ekonomiczne opierają się na oszustwie, pasożytnictwie i krzywdzie (które, ma się rozumieć, w warunkach „wolnego rynku” zanikają).

Bez fabryk nie ma bogactwa: Nowa rewolucja przemysłowa


















Trzy lata temu Steve Jobs przekonywał Baracka Obamę, że miejsc pracy stworzonych przez jego koncern w Chinach nie da się przenieść do USA. Dziś Apple zmienił zdanie. Także Unia zdała sobie sprawę, że bez fabryk nie ma dostatku

Przemysł w Europie i USA wydawał się przeżytkiem. Fabryką świata miały pozostać Chiny, a my – leniwi oraz wygodni – mieliśmy się bogacić wyłącznie dzięki usługom. Jednak ku zdziwieniu ekonomistów największe koncerny USA zamykają zakłady w Państwie Środka. W Europie runął brytyjski model oparty na bankowości, a wielkim wygranym okazały się Niemcy, które zachowały ogromny potencjał produkcji. Ich śladem chce teraz iść Francja, nawet Hiszpania i Włochy, które zrozumiały, że na turystyce nie da się zbudować solidnej gospodarki.

 

sobota, 6 września 2014

Socjalista Adam Smith


,,Bogactwo narodów’’, opus magnum szkockiego myśliciela, uważam za pochwałę wolnego rynku, to skryte wsparcie rządu, polityki i interesów Wielkiej Brytanii

Każdy podatek dla osoby, która go płaci, nie jest oznaką zniewolenia, ale wolności’’- pisał w ,,Bogactwie Narodów’’ Adam Smith, uważany często za największego w historii piewcę wolnego rynku. Z jego najsłynniejszego dzieła wynika także, że był m.in. gorącym zwolennikiem progresywnych podatków i podatku od luksusu oraz płacy minimalnej i ustawodawstwa chroniącego pracowników przed wyzyskiem pracodawców. Ten rzekomy przeciwnik państwa po napisaniu ,, Bogactwa narodów” został mianowany komisarzem celnym w Edynburgu z ,,książęcą pasją’’ , jak to ujął jeden z jego biografów.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Jabłka Biedy


Embargo na sprzedaż polskich jabłek do Rosji przypomniało, że jesteśmy największym na świecie ich eksporterem. Co w tym złego, że produkujemy dużo jabłek? Otóż problem polega na tym, że nie wszystkie rodzaje działalności są równie dobre z punktu widzenia bogacenia się państwa i rolnictwo należy właśnie do tych ,,złych’’. Występują w nim bowiem malejące korzyści ze skali prowadzonej działalności (tzn. im więcej produkujemy, tym produktywność z hektara jest mniejsza). 
Prof. Erik S.Reinert w książce ,,How Rich Couintries Got Rich and why Poor Stay Poor’’(,,Jak wzbogaciły się zamożne kraje i dlaczego biedne ciągle są biedne’’) opisuje, jak na początku lat 60. plantacje bananów w Ameryce Środkowej zaatakował grzyb, który jednak oszczędził owoce z Ekwadoru. Wydawałoby się, że to świetna okazja, by zwiększyć produkcję i się wzbogacić. I tak właśnie postąpiono w Ekwadorze. Od 1962 r. do 1966 r. kraj ten zwiększył obszar przeznaczony pod uprawę bananów o 75 proc. W efekcie produktywność z hektara spadła z 19 ton do12 ton. Dlaczego? Dlatego, że w rolnictwie najpierw korzysta się z najbardziej żyznych gleb, potem stopniowo tych coraz mniej wydajnych. W efekcie im więcej produkujemy, tym mniej zarabiamy(w przeliczeniu na hektar). 

wtorek, 29 lipca 2014

Japoński duch - zachodnia technologia


Osaja jest jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych w Japonii
Jednym z kluczowych frazesów naszej transformacji ustrojowej jest teza o jej ponoć zupełnym nowatorstwie i tym samym o niemożności korzystania z jakichkolwiek wzorów. Teza ta nie jest jednak prawdziwa. Istnieje bowiem kraj, który dokonał odgórnej zmiany ustroju, w warunkach o wiele trudniejszych niż nasze i zrobił to z wielkim powodzeniem stosując metody będące antytezą liberalizmu. Krajem tym jest Japonia. Przejścia dokonywano wprawdzie od feudalizmu do kapitalizmu, ale problematyka była podobna, lecz zarazem trudniejsza, uwzględniając chociażby barierę kulturowo-językową ówczesnych Japończyków.
 W Japonii w ciągu 13 lat od przewrotu Meiji (1868) do wielkiej prywatyzacji (1881) dokonano tego, co w Polsce przeprowadza się przez ponad pół wieku w ramach dwóch kolejnych transformacji ustrojowych: od kapitalizmu do komunizmu i od komunizmu do kapitalizmu. Japonia mianowicie upaństwowiła istniejący przemysł, modernizując go. Zbudowała wiele nowych, nowoczesnych przedsiębiorstw państwowych i to wszystko razem sprywatyzowała, sprzedając wyłącznie podmiotom krajowym po zaniżonych cenach i nie doprowadzając wcześniej przedsiębiorstw do bankructwa.
Powstały w ten sposób podstawy niezwykle skutecznego kapitalizmu, w którym polityka gospodarcza państwa zachowuje do dziś dominującą rolę.

niedziela, 13 lipca 2014

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (3)



III. Sposoby realizacji obowiązujących w Polsce
programów społeczno-gospodarczych


1. Zmarginalizowanie ideologii neoliberalnej


 Podstawowym polskim problemem jest indoktrynacja ideologią neoliberalną. Wprawdzie praktyka dwudziestu lat transformacji, globalizacji i wglądu w rzeczywiste funkcjonowanie gospodarek rynkowych (zwłaszcza niemieckiej i francuskiej) otworzyły oczy wielu naszym współobywatelom, jednakże uwikłanie umysłowe w tę szkodliwą doktrynę jest nadal duże.
Jak już wspomniano, pierwszy etap bardzo skutecznej indoktrynacji neoliberalizmem opozycyjnych elit został przeprowadzony w latach 80. przez pozasolidarnościowe wydawnictwa drugiego obiegu. Później rolę tę zaczęły kontynuować oficjalne media i programy nauczania uczelni ekonomicznych. To te właśnie uczelnie zaczęły spełniać rolę szczególnie szkodliwą, kształcąc neoliberalnych fachowców do działalności praktycznej i dalszej działalności
propagandowej.
Należy więc dążyć do skorygowania programów nauczania uczelni o profilach ekonomicznych.
Jednostronne i wręcz fałszywe przedstawianie ekonomii światowej (zarówno współczesnej jak i w jej wymiarze historycznym) jest niedopuszczalne ze względów zasadniczych. Należy zatem upowszechniać wiedzę o zróżnicowaniu kapitalizmu współczesnego i jego trzech głównych odmianach: anglosaskiej, niemieckiej i japońskiej. Wśród nich nawet kapitalizm anglosaski ma mało wspólnego z rozpropagowaną u nas neoliberalną dewiacją. Należy nauczać o polityce gospodarczej państwa i kooperacyjnych stosunkach przemysłowych (pracownicze współzarządzanie) występujących w kapitalizmie niemieckim a stąd upowszechnionych w całym zachodnioeuropejskim kapitalizmie kontynentalnym.
W ten sposób nasz konstytucyjny zapis o „społecznej gospodarce rynkowej” stanie się w Polsce zrozumiałym27. W ramach kapitalizmu typu niemieckiego na szczególną uwagę zasługuje model skandynawski. W nauce o kapitalizmie europejskim (w dużym stopniu uspółdzielczonym) nacisk należy położyć na spółdzielczość we wszystkich jej wymiarach,
w szczególności finansowym (bankowość, ubezpieczenia), którą do dzisiaj kojarzy się u nas irracjonalnie z komunizmem. Duże znaczenie ma dobre zaznajomienie się z kapitalizmem typu japońskiego (stosowanym przez wszystkie wschodnioazjatyckie „tygrysy”), który najdobitniej falsyfikuje neoliberalną teorię międzynarodowych sfer finansowych. Na pierwszy plan wysuwa się tu strategiczna polityka gospodarcza państwa a oprócz kooperacyjnych stosunków przemysłowych – bankowość, nastawiona na rozwój własnego kraju a nie wyłącznie na osiąganie własnych zysków. Z rozwiązań amerykańskich na pierwszy plan wysuwa się akcjonariat pracowniczy.

sobota, 12 lipca 2014

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (2)


Prof. Leszek Balcerowicz.  Fot. Inter.

II. Pucz Balcerowicza



1. W kierunku dzikiego kapitalizmu i doktryny szoku


Istotnym czynnikiem, który zadecydował o odstąpieniu po Okrągłym Stole od programu
Samorządnej Rzeczypospolitej była indoktrynacja opozycyjnych elit ideologią dzikiego
kapitalizmu (neoliberalizmem), dokonana przez poza-solidarnościowew wydawnictwa
drugiego obiegu o charakterze agenturalnym. Proces ten, fundamentalny dla patologicznego
charakteru naszej transformacji ustrojowej, jest niezauważany przez interpretatorów
najnowszej historii Polski4. Indoktrynacja ta rozwinęła się zaraz po wprowadzeniu stanu
wojennego, lecz zamierzone skutki osiągnęła dopiero w drugiej połowie lat 80. Ideologia
dzikiego kapitalizmu była sprzeczna z odczuciami i interesem szerokich rzesz obywateli,
w tym członków Solidarności. Nie mogła być zatem wprowadzona do porozumień Okrągłego
Stołu, mimo że znacząca część jego opozycyjnych uczestników była już jej zwolennikami.
Jednakże krajowym motorem dzikiego kapitalizmu była partyjna nomenklatura, uwłaszczająca
się masowo od ponad już roku w stylu kapitalizmu wręcz kryminalnego. To te kręgi
zainicjowały, i w taki właśnie sposób, transformację ustrojową. Widać w niej niedwuznaczny
związek z memoriałem Mirosława Dzielskiego z 1980 roku „Jak zachować władzę
w PRL”5, w którym autor zachęca reżimowe elity do zmiany ustroju poprzez uwłaszczenie
się na majątku państwowym. Na podkreślenie zasługuje fakt, że wspomniany wcześniej, indoktrynujący
neoliberalizmem drugi obieg wydawniczy korzystał z wyraźnego reżimowego
parasola ochronnego.

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (1)


I. Obowiązujące w Polsce społeczno-gospodarcze ramy programowe


1. Program I. Krajowego Zjazdu „Solidarności”


Na I. Krajowym Zjeździe „Solidarności” w 1981 roku uchwalony został program
Samorządnej Rzeczpospolitej. Postulował on szeroki rozwój samorządności pracowniczej,
zawodowej i terytorialnej. Związek miał „tworzyć i wspierać niezależne i samorządne instytucje
we wszystkich sferach życia społecznego”. System nakazowo-rozdzielczy miał być
zlikwidowany i zastąpiony rynkiem z zachowaniem jednak planowania gospodarczego.
Nowy porządek społeczno-gospodarczy miał „kojarzyć plan, samorząd i rynek” prowadząc
do „powszechnego wyzwolenia pracowitości i przedsiębiorczości”.
Zwieńczeniem różnego rodzaju samorządów miała być Izba Samorządowa jako druga
izba polskiego parlamentu, co nawiązywało do wcześniejszych postulatów polskiej myśli
społeczno-politycznej.
Program nie wspominał o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, ale postulował
rozwój przedsiębiorstw prywatnych i prywatnego rolnictwa.
Program Samorządnej Rzeczpospolitej został uzupełniony w 1987 roku o akcjonariat
pracowniczy, który zresztą był wcześniej uwzględniony w encyklice Laborem Exercens,
dołączonej w całości do programu zjazdowego „Solidarności” z 1981 roku.
Program Samorządnej Rzeczpospolitej nie był programem nowatorskim na gruncie
polskim. Łączył postawy prawicowe i lewicowe, jak się je dzisiaj określa. Tuż po wojnie
rozwijał podobną koncepcję Feliks Koneczny1 i ruch ludowy. Nie był też żadną „utopią”,
jak próbuje się go dziś dyskredytować2, gdyż przejście do gospodarki rynkowej poprzez
likwidację systemu nakazowo-rozdzielczego, ale z zachowaniem planowania i poprzez rozwój
przedsiębiorczości prywatnej, ale bez niszczenia przedsiębiorstw państwowych, zostało
dokonane z powodzeniem w Chinach i na Białorusi, choć przy ograniczonej demokracji.
Czynnik samorządowy w Polsce, nadałby tym przekształceniom duży dynamizm oraz skuteczność
i gwarantował pełną demokratyzację kraju.

sobota, 5 lipca 2014

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (7)

VI. W kleszczach nonsensu

Jak już wspominaliśmy, Wańkowicz wyróżnia w historii Polski dwie sztafety: utracjuszowstwa i skrzętnej pracy. Pisze, że widzieliśmy w XVII wieku tylko sztafetę dekapitalizacji idącą z rąk do rąk oraz, że trzeba było „pracy” pokoleń aby zmarnować Polskę bogatą i zasobną[1].

Dzisiaj wystarczyła na to jedna dekada orgii niszczenia i wyprzedaży za bezcen polskiego przemysłu. Cóż za paradoks! W okresie komunizmu polska sztafeta gospodarcza była mimo wszystko kontynuowana. Natomiast urywa się w momencie powstania formalnie niepodległej Polski i zastępuje ją sztafeta dekapitalizacji.

Działają tu oczywiście różne czynniki – długofalowe, dobrze przemyślane obce interesy, jak i prymitywne krótkowzroczne interesy krajowych łapówkarzy. Ogromne znaczenie ma pojawienie się dużej grupy kompradorskiej inteligencji, która z definicji łączy swoje interesy z interesami obcymi.

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (6)

V. Sztafety ciąg dalszy

Wojna przerwała realizację polskich planów gospodarczych i przyniosła ogromne straty materialne i kadrowe. Wielu fachowców jednak ocalało i przystąpiło w warunkach okupacyjnych do kształcenia nowych kadr. Pod koniec wojny, kiedy granice przyszłej Polski były już wyznaczone, szykowano się do przejęcia zakładów przemysłowych na Ziemiach Odzyskanych. Tworzono programy gospodarcze i plany nowych form organizacyjno - własnościowych. Stanisław Grabski[1] postulował wprowadzenie w przejmowanych fabrykach Ziem Odzyskanych akcjonariatu pracowniczego połączonego z własnością państwową.

Po wojnie komuniści narzucili swój system, jednakże ogromna ilość wykształconych przed wojną i na tajnych kompletach fachowców przystąpiła do odbudowy kraju i polskiego przemysłu.

Jak podaje Aleksander Bocheński[2] Kazimierz Szpotański zorganizował przemysł elektrotechniczny, a jego ludzie zasilili katedry wyższych uczelni technicznych. Z kolei człowiek z „Cegielskiego” inż. Adam Kręglewski zorganizował przemysł maszynowy. Do współpracy przystąpił także Eugeniusz Kwiatkowski, lecz jego formatu nie mogli już komuniści strawić.

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (5)

IV. Czasy współczesne – państwo dalej potrzebne

Technika protekcjonizmu wychowawczego jest aktualna do dziś. Zastosowały ją z powodzeniem po II Wojnie Światowej dalekowschodnie azjatyckie tygrysy – Korea Płd., Tajwan, Tajlandia, Singapur i Malezja, naśladując przy tym japońskie sposoby kierowania gospodarką.

Jednakże nawet państwa rozwinięte, mogące sobie pozwolić na zliberalizowaną wymianę handlową, nie rezygnują z polityki gospodarczej państwa, która dalej pozostaje niezbędnym elementem dobrze działającej ekonomii. Leseferyzm i doktrynalny liberalizm handlowy to niebezpieczne mity dla tych, którzy w nie wierzą. Są one pożyteczne tylko dla tych, którzy je głoszą dla innych sami ich nie stosując. Trudno o lepszy przykład słuszności tej reguły niż 10-lecie naszej transformacji ustrojowej.

czwartek, 3 lipca 2014

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (4)

III. Przed liberalizmem trzeba się bronić
- czasy tzw. protekcjonizmu wychowawczego



Protekcjonizm wychowawczy jest systemem rozwiniętym w XIX wieku i stosowanym wówczas przez kraje dzisiejszej czołówki gospodarczej, poza Anglią, które broniły się przed jej ekonomiczną dominacją. W pierwszym rzędzie przez Stany Zjednoczone i Niemcy. Zasady protekcjonizmu wychowawczego aktualne są do dziś i stosowane z powodzeniem po II wojnie światowej przez wschodnioazjatyckie państwa – „tygrysy” gospodarcze.

Protekcjonizm wychowawczy jest kontynuacją metod merkantylistycznych, z tym, że dostosowanych do nowszych czasów. Jego cechą specyficzną jest obrona przed liberalizmem gospodarczym, czego w merkantylizmie, jako w systemie przedliberalnym, nie było.

Protekcjonizm wychowawczy nie neguje liberalizmu handlowego. Uznaje go za system dobry, ale dla państw gospodarczo rozwiniętych. Natomiast kraje słabo rozwinięte powinny rozwijać swoją gospodarkę przy pomocy państwa i ceł ochronnych aż do osiągnięcia poziomu innych krajów rozwiniętych. Wtedy dopiero można sobie pozwolić na wolną wymianę handlową. Stąd i nazwa „protekcjonizm wychowawczy”.

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (3)

II. Pojawia się liberalizm gospodarczy

Począwszy od siedemnastego wieku zaczynają się rozwijać w ekonomii koncepcje liberalne. Najpierw postulujące tylko wolny handel międzynarodowy, później – nie mieszanie się państwa do gospodarki (tzw. „lesseferyzm”).

Dwulicowość liberalizmu handlowego

Wolność handlu międzynarodowego głoszą zawsze państwa silne ekonomicznie, którym nie zagraża konkurencja z zewnątrz, a które są zainteresowane w podporządkowaniu sobie rynków innych krajów. Jest regułą, że gdy pojawia się skuteczna konkurencja z zewnątrz, głosiciel liberalizmu zaczyna się zachowywać zupełnie niezgodnie z głoszonymi przez siebie zasadami.

Holandia w XVII wieku stała się historycznie pierwszą potęgą kapitalistyczną. I to ona właśnie jest ojczyzną liberalizmu handlowego. Kraj ten zainteresowany swobodną żeglugą zaczął głosić zasadę mórz otwartych („mare liberum”). Późniejszy głosiciel liberalizmu - Anglia, broniąc się przed przewagą holenderską, głosiła w tym czasie zasadę mórz zamkniętych („mare clausum”) i chciała uznać za swe wody terytorialne Morze Północne i cały Północny Atlantyk. Ogłosiła też wspomniany, protekcjonistyczny akt nawigacyjny Cromwella.

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (2)

I. Czasy Merkantylizmu

Merkantylizm rozwinął się u progu epoki nowożytnej, najpierw w praktyce, później w teorii. Jego początki przypadają na koniec XV wieku, kiedy to po okresie wojen władcy Francji i Anglii skoncentrowali się na rozwoju gospodarczym swoich państw.

Król Anglii Henryk VII Tudor (przełom XV i XVI wieku) rozumiał, że - jak pisze autor angielski[1] - wojna i sława wojenna źle służą gospodarce natomiast gospodarka dobrze służy państwu. Państwo zatem powinno skoncentrować się na rozwijaniu gospodarki. Podobnie myślał ówczesny król Francji Franciszek I. Obaj też przystąpili do wcielania swoich poglądów w życie. Rozprawy teoretyczne rozwijające nowe spojrzenie na główne zadania państwa pojawiły się później. W Anglii były to głównie prace Halesa i Muna, we Francji prace Laffemasa.

Wcześniej, w epoce feudalizmu, skarb państwa zasilany był głównie podatkami z produkcji rolnej, która siłą rzeczy miała ograniczony charakter. Później zrozumiano, że bogactwo kraju i państwa może wzrastać poprzez rozwój produkcji rzemieślniczej i przemysłowej oraz poprzez eksport wytwarzanych przez nią towarów. Ważny jest też więc rozwój miast i handlu.

Miarą bogactwa jest ilość pieniędzy a o ilości pieniędzy w kraju decyduje dodatni bilans handlowy. Należy więc jak najwięcej eksportować a jak najmniej importować. Dla zwiększenia eksportu należy rozwijać produkcję eksportową. Dla zmniejszenia importu należy rozwijać produkcję antyimportową. Zwiększanie produkcji pozwala zatrudnić ubogą ludność kraju i przekształcić jej pracę w bogactwo narodowe. Przekształcaniu pracy ludności swojego kraju w to właśnie bogactwo służy eksport towarów jak najbardziej przetworzonych. Zacytujmy jednego z naszych współczesnych autorów opisującego zasady merkantylizmu[2]:

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (1)

Być albo nie być

Każde państwo o sprawnej i efektywnej ekonomii stosuje politykę gospodarczą. Robiło to dawniej i robi to dziś. Robi to dziś nie tylko Japonia, ale robią to również Stany Zjednoczone za parawanem haseł liberalnych.

Czasy kryzysów czy zmiany ustroju wymagają stosowania ekstremalnych form polityki gospodarczej państwa, co ilustruje działalność rządu zarówno w Stanach Zjednoczonych podczas Wielkiego Kryzysu jak też w Japonii podczas przechodzeniu z feudalizmu do kapitalizmu w czasie tzw. „rewolucji Meiji”.

Natomiast polska współczesna transformacja ustrojowa przebiega pod hasłem sformułowanym przez Tadeusza Syryjczyka, że „najlepszą polityką gospodarczą jest jej brak”. Efektem takiego podejścia jest ogólny demontaż polskiej gospodarki ze wszystkimi jego ujemnymi konsekwencjami.

Uruchomienie sprawnej polityki gospodarczej jest problemem „być albo nie być” nie tylko polskiej gospodarki, ale również polskiej demokracji, oświaty, nauki i polskiej kultury.