wtorek, 10 października 2017

Polska: Najgorsze płace w najmniejszych firmach

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w mikrofirmach (do 9 pracowników) w roku 2016 wyniosło zaledwie 2577 złotych brutto. Netto oznacza to, przy umowie o pracę, 1861 złotych. Płace te były o 1700 złotych niższe niż w podmiotach zatrudniających powyższej 9 osób (4277 złotych brutto).
Miesięczne wynagrodzenie brutto na jednego zatrudnionego w najmniejszych przedsiębiorstwach kształtowało się w ubiegłym roku na poziomie zaledwie 2577,2 złotych. Na rękę daje to – w przypadku normalnej umowy o pracę – około 1861 złotych. W porównaniu do średniej publikowanej co miesiąc przez Główny Urząd Statystyczny jest to w tej chwili o blisko 1340 złotych netto mniej.
W porównaniu do 2015 r. nastąpił wzrost średniego wynagrodzenia w mikroprzedsiębiorstwach o 180 złotych, co jednak w dużym stopniu zostało wymuszone przez podniesienie płacy minimalnej.

środa, 27 września 2017

Młodsza szkoła narodowa(historyczna), (cz.4)

Zradykalizowane podejście „starszych” historyków rozwijane mimo fiaska prób czynionych przez np. Roschera. Uważali, że ekonomia klasyczna jest nie tylko błędna ale wręcz szkodliwa! Nie starali się tworzyć wielkich teorii rozwoju gospodarczego, skupiali się natomiast na opisie poszczególnych zjawisk i instytucji gospodarczych. Tego rodzaju podejście określamy jako idiograficzne (gr. idios = szczególny, swoisty; graphos = pisać).

Starsza szkoła narodowa(historyczna),(cz.3)

Spośród przedstawicieli starszej szkoły historycznej najpełniejszy, najlepiej rozwinięty był system Wilhelma Roschera (1817-1894). Dzieło życia stanowi 5-tomowy „System gospodarstwa społecznego” (1854- 94), natomiast pracą najistotniejszą dla rozwoju myśli ekonomicznej jest wydany w roku 1843 „Zarys wykładów o gospodarce państwa według metody historycznej”. Nie odrzucał całkowicie metod stosowanych przez ekonomistów klasycznych, ale uznawał, że prawa i zasady ekonomiczne mogą się odnosić co najwyżej do poszczególnych etapów rozwoju ludzkości. Są zatem względne, zależne od kontekstu instytucjonalnego. Teorię klasyczną, która dobrze wyjaśnia funkcjonowanie gospodarki wolnorynkowej, trzeba uzupełnić o teorie  odpowiednie w innych warunkach (innych gospodarkach).

niedziela, 24 września 2017

Polski Dawid i angielski Goliat

fot. Paul Rother, materiały Muzeum Górnośląskiego
Cechownia kopalni 'Hohenzollern' (później 'Szombierki') od strony placu drzewnego, w tle szyb 'Kaiser Wilhelm' (później 'Krystyna', 1937 r.)
Nadmiar węgla

Przed wojną [I światową] mieliśmy trzy zagłębia w trzech państwach. Razem produkowały
około 40 milionów ton. Wprawdzie w roku szczytowym 1929 wydobyliśmy 46 milionów ton, ale jeśli weźmiemy wzrost ludności i przemysłu wojennego, to musimy sobie powiedzieć, że nigdyśmy do przedwojennej normy nie doszli.

środa, 20 września 2017

Zaczęło się od reportaży z budowy „COPu”

Melchior Wańkowicz
W 1936 roku pod kierunkiem wicepremiera do spraw gospodarczych i ministra skarbu w jednej osobie, Eugeniusza Kwiatkowskiego, opracowano czteroletni program inwestycyjny. Program ten obejmował plan budowy COPu (Centralnego Okręgu Przemysłowego). Punkt centralny obszaru objętego planem, leżał u zbiegu Sanu i Wisły tworząc z Sandomierza jego stolicę. Promień obszaru – okręgu wynosił około 100 km. W następnym roku budowa COPu ruszyła pełną parą.

Sprawy gospodarcze nigdy nie były ulubionym tematem polskich ludzi pióra. Tym razem jednak do akcji ruszył Melchior Wańkowicz, publikując w prasie szereg reportaży z realizacji nowych polskich inwestycji. Były to pierwsze w historii Polski reportaże przemysłowe i zyskały one szeroki oddźwięk wśród czytelników. „Rasa pisarza, jego temperament, duma narodowa, optymizm – szczerością tchnący – stworzył nowy polski typ reportażu przemysłowego” – pisał komentator z „Kuriera Warszawskiego” (19. I. 1938).
Popularność reportaży skłoniła autora do wydania ich łącznie w formie broszury zatytułowanej „COP”. Błyskawiczne rozejście się jej trzech wydań i propozycja publikowania wydania czwartego, skłoniły Wańkowicza do szerszego potraktowania tematu.

czwartek, 7 września 2017

Źli Samarytanie

Wyobraźmy sobie, że ktoś napisał książkę, w której punkt po punkcie obala twierdzenia Janusza Korwin-Mikkego o wyższości „wolnego rynku nad socjalizmem”. I robi to w równie barwny jak polski polityk sposób, przeplatając dane z interesującymi anegdotami, cytatami i historiami z własnego życia.
Taką książką jest wydana właśnie w Polsce publikacja prof. Ha-Joon Changa zatytułowana „Źli samarytanie. Mit wolnego handlu i sekretna historia kapitalizmu”. Tytułowymi złymi Samarytanami są współczesne bogate kraje, głównie USA i państwa Europy Zachodniej, doradzające rozwijającym się państwom, by stosowały politykę, której prawie żadne z obecnie bogatych państw nie stosowało. Politykę, która (jak pokazuje autor na danych) prawie nigdy nie prowadzi do stworzenia zamożnych państw.

poniedziałek, 4 września 2017

Friedrich List (1789-1846) – twórca szkoły narodowej(historycznej), (cz.2)

Friedrich List
Mistrz szkoły narodowej i jej właściwy twórca;

Porzucił karierę naukową by aktywnie włączyć się w życie polityczne — został liderem niemieckiego stowarzyszenia kupców i przemysłowców (w 1819) i stał się jednym z najbardziej aktywnych propagatorów zjednoczenia Niemiec, które po zakończeniu wojen napoleońskich były podzielone na… 39 jednostek (sic!), z których większość była politycznie i ekonomicznie oddzielona od pozostałych. Relacje gospodarcze pomiędzy tymi jednostkami były utrudnione przez nakładanie barier celnych w wymianie wewnątrzniemieckiej .Podstawowa praca to „Narodowy system ekonomii politycznej” z roku 1841. Dzieło monumentalne, mimo że List był w stanie ukończyć jedynie pierwszy z zamierzonych trzech tomów.

Punktem wyjścia i podstawowym przedmiotem analizy nie jest tak jak u klasyków – jednostka, lecz naród.
Poglądy na temat istoty bogactwa są zbliżone do poglądów A. Müllera – bogactwo opiera się nie tylko na zasobach materialnych, ale i na „kapitale duchowym narodu”. Fundamentalnym celem rozwoju gospodarczego powinno być zwiększanie nie samego bogactwa materialnego, lecz powiększanie mocy produkcyjnych („Zdolność do produkowania bogactwa jest (…) nieskończenie ważniejsza niż samo bogactwo”). Należy dążyć do ich maksymalizacji, nawet jeśli wiązałoby się to z czasowym ograniczeniem bogactwa materialnego.

Szkoła ekonomii narodowej(historycznej), (cz.1)

Szkoła historyczna stanowiła obok socjalizmu główny nurt ekonomii heterodoksyjnej w XIX wieku. Miała ona charakter szkoły narodowej, niemieckiej. Zaczęła się rozwijać w latach 40. XIX wieku a jej wpływy były w Niemczech widoczne jeszcze w początkach wieku XX.

Tak, jak szkoła klasyczna wyrosła z filozofii oświeceniowej, tak szkoła historyczna – podobnie jak i marksizm – wyrosła na gruncie filozofii niemieckiej okresu romantyzmu (Fichte, Hegel, Schelling). Jednak w porównaniu z marksizmem historyzm można uznać za nieco łagodniejszą formę krytyki ekonomii klasycznej.

 W przypadku przedstawicieli tej szkoły istotą tej krytyki było podważanie uniwersalności teorii klasycznej, czyli przekonanie, że klasycznej teorii ekonomicznej nie można stosować do wszystkich czasów i kultur. Ekonomiści niemieccy twierdzili, że teoria i wnioski Smitha, Ricarda i pozostałych klasyków są słuszne jedynie dla dobrze rozwiniętej, uprzemysłowionej gospodarki angielskiej, nie są natomiast słuszne dla rolniczej gospodarki Niemiec.

niedziela, 19 marca 2017

Komu kapitał państwowy? Prywatyzacja Dzikiego Zachodu

W przeddzień wojny domowej (1861–1866) przed rządem i społeczeństwem Stanów Zjednoczonych stanął w całej ostrości problem prywatyzacji ziemi na olbrzymim terytorium leżącym na zachód od Missisipi. Była to ziemia ze wszech miar publiczna, nabyta kosztem wszystkich obywateli. Rozległy obszar Luizjany, sięgający od ujścia Missisipi na południu do Gór Skalistych na północnym zachodzie, rząd kupił od Francji, zaś obszar południowo-zachodni rozciągający się od Teksasu po Newadę i Kalifornię odebrano Meksykowi na drodze wojennej, na co również łożyli wszyscy amerykańscy podatnicy - farmerzy, kupcy jak i utrzymywani z budżetu urzędnicy federalni.

Plantatorzy, niewolnicy i farmerzy

Jako główny powód amerykańskiej wojny domowej podaje się zwykle dążność stanów północnych do zniesienia niewolnictwa. W rzeczywistości chodziło bardziej o uniemożliwienie plantatorom, wraz z ich niewolniczym systemem pracy, kolonizowania nowo nabytych obszarów. Alternatywnym rozwiązaniem było zasiedlenie nowych ziem przez farmerów, co stwarzało warunki dobrego rozwoju nie tylko rolnictwa, ale i przemysłu. Terytorialnej ekspansji niewolnictwa przeciwdziałano na drodze politycznej, co jednak uzależnione było od chwiejnej równowagi w Kongresie. Przeciwdziałania takie polegały na


wtorek, 10 stycznia 2017

Muszynianka – wzorowa polska firma poza kapitalizmem i socjalizmem


Spółdzielcy z Muszynianki: Od korporacji uchowaj nas, Panie

W naszej firmie kierownicy zarabiają dwa razy więcej od pracowników fizycznych, a ja jako prezes - trzy razy więcej
Popołudniowa zmiana w wytwórni wody mineralnej. - Ja tu na nic nie mogę narzekać, właściwie to jest jak u Pana Boga za piecem. W tej okolicy trudno o lepszego pracodawcę, zresztą jako spółdzielca sam sobie jestem pracodawcą - mówi Michał Krokowski obsługujący taśmociąg z butelkami wody. Ma 57 lat, w spółdzielni jest od 1987 r. - O jakichś mobbingach, pomiataniu pracownikiem u nas nie ma mowy. Tu się ludzi szanuje, żyjemy prawie jak rodzina. Liczę, że tę ostatnią dekadę do emerytury spokojnie tu dopracuję. Bo tu ze względu na wiek nikt mnie przedwcześnie nie zwolni - mówi pewnym głosem.


wtorek, 1 listopada 2016

Abraham Lincoln o wolnym handlu

„Wolny handel” jako węższy odpowiednik „wolnego rynku” już w latach sześćdziesiątych XIX stulecia scharakteryzował prezydent USA Abraham Lincoln stwierdzając: „znieście cła i wspierajcie wolny handel, wówczas nasi robotnicy w każdej dziedzinie gospodarki zostaną zepchnięci tak jak i w Europie, na poziom chłopów pańszczyźnianych i biedaków”.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Piętno liberalizacji. Indyjskie społeczeństwo jest przerażająco ubogie

Kalkuta, Indie
Indie świętują właśnie 25-lecie swojej globalizacji. Pogłębiła ona jeszcze bardziej ekonomiczną przepaść pomiędzy wąską grupą najbogatszych, a wyraźną ubogą większością.
W 1991 roku indyjski rząd wprowadził tzw. Nową Politykę Gospodarczą, która była oparta o gospodarczą liberalizację, prywatyzację oraz otwarcie się na świat – pisze portalquartz.com. Kraj ten stał się tym samym częścią bloku państw realizującą neoliberalną politykę znaną jako „konsensus waszyngtoński”. Jej podstawowe założenia to zmniejszenie gospodarczej roli państwa, wydatków publicznych oraz subsydiów, ograniczenie kontroli cen, liczby ceł, prywatyzacja publicznych przedsiębiorstw, otwarcie na zagraniczne bezpośrednie inwestycje oraz rozluźnienie regulacji sektora finansowego. Jak te zmiany wpłynęły na bytową sytuację najuboższych?

czwartek, 2 czerwca 2016

Bienkowska i Wojtunik o polskim górnictwie

Warto przypomnieć co Bieńkowska i Wojtunik mówili o polskim górnictwie. Ta potajemna rozmowa najlepiej świadczy o 8 latach rządów PO.

Bieńkowska:
- Prawda jest taka, że właściciel, czyli Ministerstwo Gospodarki, generalnie w dupie miało całe górnictwo przez całe siedem lat. Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali i nagle pierdyknęło - stwierdziła w rozmowie z Wojtunikiem.
- Tam jest, kurwa, banda na bandzie. Jest jedna banda profesorów, druga związkowców, trzecia banda zarządzających, czwarta banda… (…) firm, które z tego świetnie żyją - podsumowała.

piątek, 26 lutego 2016

Płaca minimalna

Wprowadzenie płacy minimalnej w Niemczech spowodowało wzrost wynagrodzeń dla około 3,6 mln pracowników, zwłaszcza nisko wykwalifikowanych. W 2015 r. przybyło 400 tys. miejsc pracy. W styczniu 2016 r. stopa bezrobocia wyniosła 6,2 proc. osiągając najniższy poziom od zjednoczenia kraju. Zatrudnienie i produkcja wzrosły nawet w branży najgłośniej wyrażającej swoje obawy.
1 stycznia 2015 roku rząd Republiki Federalnej Niemiec wprowadził powszechnie obowiązującą godzinową płacę minimalną. O ile wcześniej wynagrodzenia minimalne ustalane były poprzez branżowe układy zbiorowe, od początku 2015 roku dla wszystkich pracowników, za wyjątkiem młodzieży poniżej 18 roku życia, długotrwale bezrobotnych i określonych grup praktykantów płaca godzinowa nie może być niższa niż 8,50 euro.

piątek, 19 lutego 2016

Nowy blog! - OBALAMY LIBERALNE MITY

OBALAMY LIBERALNE MITY CZ. 1




Rozpoczynamy na naszym fanpage'u nowy cykl, pod takim tytułem jak wyżej. Za liberałami przemawia bowiem "wszystko" tzn. chora ideologia, medialne imperia oraz żołnierze "wolnego świata" czujnie pilnujący "demokracji" i "praw człowieka". Za nami przemawiają... fakty i liczby. I na tym się tu skupimy.
Grafika przedstawia tzw. koszty pracy, którymi liberałowie od lat nas straszą, tłumacząc, że to przyczyna naszych niskich zarobków. Że gdyby tylko obniżyć podatki to lada moment bylibyśmy na takim poziomie jak kraje starej Unii Europejskiej.
Co to są "koszty pracy"? To taki propagandowy termin sugerujący, że ludzie pracujący są "kosztami" dla pracodawcy, a więc pracodawca jest "dobrodziejem" który zatrudnia nas by ponosić koszty. Istny raj, prawda?

sobota, 19 września 2015

Przybyłem, dostałem, wydoiłem, odleciałem. Złote życie zagranicznych inwestorów w Polsce

ZDJĘCIA: MARCIN KALIŃSKI/NEWSPIX.PL
Podatkowe wakacje, darmowy grunt pod inwestycję, a na dokładkę miliony złotych dotacji. To, czym rząd kusi zagranicznych inwestorów, pozostaje marzeniem naszych przedsiębiorców.

Produktywność siły roboczej rośnie w Polsce szybciej niż wysokość wynagrodzeń. W rezultacie koszty pracy należą do najniższych w Europie – brzmi to jak żart, ale właśnie takimi słowami elegancka blondynka zachwala nasz kraj zachodnim inwestorom w reklamie Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. – Co dziesiąty student w Europie pochodzi z Polski. Każdego roku krajowe uczelnie kończy ponad 500 tysięcy absolwentów – dodaje piękną angielszczyzną i sunie marmurowym holem jednego z warszawskich biurowców. Zza jej pleców wyskakuje grupka młodych ludzi. Tańczą, śmieją się, klaszczą. Każdy ma na głowie zestaw słuchawkowy z mikrofonem.

niedziela, 13 września 2015

Azjatyckie tygrysy - wolny rynek czy państwo?

Doświadczenia azjatyckich tygrysów są ciekawym przypadkiem historii drugiej połowy XX wieku, gdy kraje zacofane gospodarczo, wręcz z epoki kamiennej, stały się światowymi potęgami. Gdy przyłączyły do nich Chiny, zaczęto nazywać 21. stulecie – wiekiem Azji. Jakie były mechanizmy tego rozwoju możemy prześledzić dzięki książce Joe Studwella „How Asia Works”.

Sukces regionu Azji północno-wschodniej miał trzy etapy.

1. Kraje te wprowadziły reformy rolnictwa, prywatyzując je i osiągając wysoką wydajność dzięki drobnej prywatnej własności. To był pierwszy krok do sukcesu.

2. Drugim krokiem – najważniejszym - był nacisk na uprzemysłowienie. Japonia, Tajwan, Korea Płd. Chiny stosowały strategię skoncentrowaną na rozwoju eksportu. Chroniły swoje rozwijające się gałęzie (infant industries) poprzez taryfy importowe, regulacje a także zamówienia publiczne. Ten etap zaczynał się od budowy hutnictwa i przemysłu metalowego, jako fundamentów przemysłu. Tak Japonia od 1954 jak i Chiny od 1992 r powtórzyły drogę ogromnego rozwoju produkcji stali. (Drugim kluczowym metalem jest miedź – Chiny zużywają 40% światowej konsumpcji.)

wtorek, 23 czerwca 2015

Protekcjonistyczne początki hegemona

Protekcjonizm gospodarczy jako nowoczesna teoria ekonomiczna narodził się w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Początek swój bierze z myśli politycznej Aleksandra Hamiltona, którego dzieło „Raport o przemyśle” (Report on Manufactures – 1791) dał początek tworzeniu instytucji dla jego koncepcji gospodarczej. Opierała się ona na wiodącej roli przemysłu („artificial labor”) . Koncepcja Hamiltona stała w zdecydowanej opozycji do idei „wolnego rynku” Adama Smitha. Idee te służyły Wielkiej Brytanii i jej kolonialnemu imperium, strzeżonemu przez dominację na morzach i potężną armię.

Aleksander Hamilton odrzucił teorię przewagi komparatywnej (“comparative advantage”) i pozostawianie rozwoju gospodarki siłom rynku. Uważał że zintegrowana polityka państwa, które rozwija infrastrukturę (wtedy drogi i kanały), zapewnia zaspokojenie potrzeb ludności i pomaga w rozwoju technologii – jest podstawą dobrobytu i bezpieczeństwa narodu. Rząd powinien kreować kapitał i inwestować go w potrzebne segmenty gospodarki, wspierając rozwój przemysłu i rolnictwa, a wszystko to miało służyć powszechnemu dobrobytowi („general welfare”).

niedziela, 8 marca 2015

Czy patriotyzm ekonomiczny ma sens?

Otwórzmy „The Economist” albo „Financial Times” na artykule o Singapurze czy Korei Południowej. Czego możemy się dowiedzieć? To państwa z wolnorynkową gospodarką, niesamowitą swobodą gospodarowania i liberalnym prawem. Nikt nie chce jednak przyznać, że bogactwo tych obydwu państw nie wzięło się z gwałtownych reform prywatyzacyjnych, zniesienia ceł czy wpuszczenia kapitału zagranicznego. Wręcz przeciwnie. Sukcesy takich marek jak Samsung, LG czy Hyundai były możliwe tylko i wyłącznie dzięki interwencjom i protekcji państwa, kierującego się zdrowym patriotyzmem gospodarczym. W Polsce do debaty publicznej o ekonomii nieśmiało wchodzą kolejne tematy, dlaczego nie zadaliśmy sobie jeszcze pytania: czy patriotyzm gospodarczy ma sens?

czwartek, 26 lutego 2015

poniedziałek, 23 lutego 2015

Podcięte skrzydła

Lata 90-te, gdy Polska miała stać się gospodarczym „tygrysem Europy” to nie tylko okres likwidacji ogromnej części polskiego przemysłu. To także jeszcze niebezpieczniejszy upadek polskiej myśli technicznej. Wyjątkiem była tu branża lotnicza. Polska innowacyjność poległa w ostatnich latach jednak także tu w starciu m.in. z tymi, którzy uważają się za jedynych zbawców Polski. 

Tygrys Europy

Większość głównych mediów w Polsce lata 90-te przedstawia jako okres polskiego „cudu gospodarczego”. Po złym, szaro burym PRL-u z kolejkami lat 80-tych nastać miał dzięki genialnym reformom Leszka Balcerowicza czas dobrobytu, a Polska stać się miała krajem mlekiem i miodem płynącym. Opinie takie, można usłyszeć w środowiskach liberalnych i prawicowych albo za takie się uważających. Do dziś wśród większości prawicowych publicystów i ekonomistów panuje przekonanie, że na demony komunistycznej przeszłości najlepszym sposobem jest prywatyzacja. Miała ona być lekiem na całe zło, dawać dochody budżetowi, unowocześniać polską gospodarkę, dla firm stanowić zaś szansę rozwoju. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. I jak zwykle uderzyło to w najbiedniejszych i w najbiedniejsze rejony Polski.

czwartek, 5 lutego 2015

O górnictwie słów kilka...

O górnictwie słów kilka... Plan rządu dotyczący „uzdrowienia” sytuacji w polskim górnictwie wywołał falę oburzenia w środowisku górniczym oraz sprawił, że w Polsce rozgorzała dyskusja na temat dopłat do polskich kopalń.


Pierwszy argument, który ma tzw. „władza” to kwestia dopłat do górnictwa. Społeczeństwo łyka tę bajkę niczym dziecko wierzące w św. Mikołaja. Owszem, państwo skierowało środki na sektor górniczy. I tutaj pierwsza manipulacja. Mając na myśli sektor górniczy, media i politycy używają liczb odnoszących się do górnictwa soli kamiennej, węgla brunatnego, węgla kamiennego czy miedzi. Co już jest niedopuszczalnym nadużyciem. Druga manipulacja to celowe zatajanie w tym temacie informacji, że sektor górniczy odprowadza do budżetu ogromne sumy w formie wszelkiej maści podatków. Sam VAT w roku 2013 to wpływ do budżetu państwa w wysokości dwóch miliardów złotych, podatek dochodowy od osób fizycznych i prawnych w tym samym roku ponad 1 miliard złotych. Do tego należy doliczyć ponad 20 wszelkiej maści opłat, które są w jednej tonie węgla.

Węgiel - Czarne złoto czy czarny problem?

Australia, Niemcy, Francja, Czechy itp. Firmy z tych państw chcą budować w Polsce kopalnie i zapewniają, że kopalnie będą dochodowe i będą przynosić milionowe zyski. To, dlaczego polski rząd, niezależnie kto rządził, tak łatwo oddawał nasze złoto – węgiel, obcym, przy okazji celowo niszcząc polski przemysł wydobywający polskie zasoby naturalne (to zupełnie inny temat).

W chwili obecnej trwa strajk w JSW. Sporem strajku jest – wg mediów i rządzących – pozbawienie administracji bonów żywieniowych oraz brak zgody strony społecznej na obniżenie dochodów pracowników o około 30% w skali roku. Wysokie zarobki górników są tutaj główną przyczyną braku rentowności polskich kopalń.

Trzeba sobie powiedzieć jasno, że średnia płaca górnika w JSW to – moim zdaniem – około 4,5 tys. złotych netto (wliczając w to wszystkie składowe jak barbórka, 14-stka* czy węgiel) a w Kompanii Węglowej około 3,5 tys. netto. Wiadomo, że w przypadku ścianowców czy przodków są to kwoty większe, w przypadku metaniarzy, pomiarowców, pompkarzy, pyłowców nieco mniejsze.

niedziela, 1 lutego 2015

Narodowa alternatywa gospodarcza

Powtarzanie po raz kolejny, iż współcześni polscy narodowcy mają problem z określeniem jednego spójnego choćby hasłowo programu gospodarczego, byłoby nieznośnym banałem i trywializacją zagadnienia. Ale z drugiej strony jakże inaczej określić sytuację, gdy miast przemyśleń mamy powtarzane dogmaty, zamiast argumentów – hasła i symbole, a miejsce prawdziwej alternatywy zajmuje parafraza znanych od lat liberalnych zaklęć, dla niepoznaki okraszonym czasem patriotycznym frazesem.

Zastanawiając się nad tym dylematem, koniecznym jest rozpoczęcie od choćby pobieżnej analizy obecnej sytuacji gospodarczej w Polsce, bez czego ciężko o formułowanie jakiegokolwiek programu naprawczego, bo o taki przecież chodzi. No chyba, że zgadzamy się z opinią, iż obecna sytuacja wymaga tylko niewielkich korekt, tudzież większego pogłębiania wprowadzanych od lat „reform” na przykład: więcej komercjalizacji, więcej prywatyzacji, więcej obcego kapitału, itp.



czwartek, 29 stycznia 2015

Jak rozwinąć krajową gospodarkę – lekcja Niemiec.

Przypomnijmy sobie okres burzliwego rozwoju przemysłowego Niemiec w XIX wieku. Co takiego uczynił ten kraj? Ano przede wszystkim ustalił wysokie cła na produkty z silniejszej wówczas pod względem gospodarczym Wielkiej Brytanii. W ten sposób uniknął ofensywy tańszych i lepszych produktów brytyjskich, a to zmobilizowało przemysł niemiecki do rozwoju. Przecież było zapotrzebowanie na rynku wewnętrznym. Jest popyt, to warto produkować. Właśnie wtedy, dzięki strategii protekcji przemysłu krajowego, niemiecka gospodarka uzyskała niezbędny impuls rozwojowy. To było w XIX wieku, ale nawet współcześnie, tylko naiwni lub niedoinformowani sadzą, że Niemcy całkowicie otworzyły swój rynek dla obcych towarów. Co prawda nie ma formalnych barier o charakterze administracyjnym, ale w praktyce istotnym ograniczeniem jest maksymalnie rygorystyczne i dosłowne stosowanie przez urzędników obowiązujących przepisów, celem zmniejszenia konkurencyjności obcych firm. Co nawet zauważa polskie ministerstwo gospodarki.

Czytaj więcej




środa, 28 stycznia 2015

Mit przedsiębiorczości

W Beninie 90% siły pracujących to przedsiębiorcy. Krajobraz gospodarczy zdominowany przez wielka liczbę firm typowy jest dla krajów biednych i zacofanych. Silne gospodarki opierają się na dużych firmach.
W Polsce liczba firm na stu mieszkańców jest już zdecydowanie większa niż w Niemczech. Tym, czego dziś potrzebujemy, jest przemiana działających już małych i średnich firm w duże rodzime przedsiębiorstwa.

Chwytliwa wizja drobnego przedsiębiorcy, biorącego sprawy w swoje ręce, bez oglądania się na bierną resztę, trafiła w Polsce po ‘89 roku na podatny grunt. Wspaniale wpisywała się w kulturę indywidualizmu, która rozpoczynała swój triumfalny pochód po latach dominacji zgrzebnego kolektywizmu. Wizja życia zawodowego bez szefa była kusząca sama w sobie, a jeszcze większej atrakcyjności dodawały jej opowieści o wielkiej roli indywidualnej przedsiębiorczości w przyszłym rozwoju naszego kraju, chętnie serwowane przez ekspertów od transformowania naszej gospodarki. Powoli jednak niektórzy zaczynają dostrzegać fakt, że model gospodarki opartej na indywidualnej przedsiębiorczości nie musi być wcale taki doskonały.


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kraje zacofane nie rozwiną się nigdy, jeżeli maksymalnie otworzą swoje gospodarki


Gdyby Korea Płd. przyjęła bezkrytycznie popularną na Zachodzie opowieść o tym, że droga do rozwoju ekonomicznego wiedzie przez maksymalne otwarcie swojej gospodarki, to tkwili byśmy do dziś na peryferiach światowej gospodarki - mówi w wywiadzie koreański ekonomista Ha-Joon Chang.

Czy ekonomia naprawdę jest taka prosta?

Oczywiście. 95 proc. ekonomii można zrozumieć przy użyciu odrobiny zdrowego rozsądku. A bez tych niezrozumiałych 5 proc. można sobie spokojnie poradzić. Choć jeśli zejść naprawdę głęboko, to sprawa zaczyna się robić mocno skomplikowana, nierzadko skrajnie techniczna albo totalnie ezoteryczna. Ale bądźmy szczerzy: ilu fizyków tak naprawdę rozumie teorię względności Einsteina? A ilu tylko wie o jej istnieniu? Ale czy jeśli ktoś nie jest Einsteinem, to czy nie można powiedzieć, że jest fizykiem? Nie sądzę.

sobota, 24 stycznia 2015

Prof. Ha-Joon Chang: Kapitalizm: tak, wypaczenia: nie!


Jeśli ktoś mówi, że jest za pełną swobodą wolnego rynku, warto go zapytać, czy jest także za zatrudnianiem dzieci w kopalniach. I niech wyjaśni, dlaczego międzynarodowa pomoc gospodarcza dla krajów rozwijających się często przynosi więcej szkody niż pożytku.

Chang uważa, że wolnorynkowy punkt widzenia wytworzył społeczeństwa, w których bycie złym jest w gruncie rzeczy czymś pożądanym, a już ponad wszelką wątpliwość stanowi oznakę zaradności. Właściwie jeśli ktoś nie jest gotów oszukiwać innych, jest ostatnim frajerem (Wikipedia — Wikicytaty). Jednakże — z drugiej strony — Chang żadnym ortodoksem ani fanatykiem przesadnej ingerencji państwa w gospodarkę też nie jest, o czym świadczy zacytowany w jego książce żartobliwy dialog:

Przedstawiciele różnych profesji w jednym z chrześcijańskich krajów zastanawiali się, który zawód jest najstarszy.
Lekarz powiedział: „Jaka była pierwsza rzecz, którą Bóg uczynił z ludźmi? Operacja — stworzył Ewę z żebra Adama. Najstarszym zawodem jest lekarz".
„To nieprawda" — odparł architekt. „Pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było stworzenie świata z chaosu. To właśnie robią architekci — tworzą porządek z chaosu. Zatem nasz zawód jest najstarszy".
Polityk, który słuchał cierpliwie, uśmiechnął się szeroko i zapytał: „A, przepraszam, kto stworzył ten chaos?".

Mit epoki postindustrialnej

Wywiad z prof. Ha Joon Changiem, ekonomistą z Cambridge University w Wielkiej Brytanii

Wielu ekonomistów twierdzi, że przemysł, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, przestał być siłą napędową gospodarki, a zastąpiły go zaawansowane usługi, takie jak bankowość czy konsulting. W swojej ostatniej książce twierdzi pan, że to nie do końca prawda. Czy może pan to uzasadnić?

Żyjemy w erze postprzemysłowej tylko w tym sensie, że większość z nas pracuje w biurach czy sklepach, a nie w fabrykach. Pod koniec XIX w. w najbardziej rozwiniętych wówczas krajach, takich jak Wielka Brytania czy Belgia, w przemyśle pracowało ok. 40 proc. siły roboczej. Dzisiaj odsetek ten spadł do 25 proc., a w USA, Kanadzie czy Wielkiej Brytanii nawet do 15 proc.

Jednak to w żadnym wypadku nie oznacza to, że przemysł przestał być kluczowy dla gospodarki.

Żaden kraj na świecie nie zbudował na usługach przyzwoitego standardu życia, nie mówiąc już o wysokim

niedziela, 18 stycznia 2015

Daj nam Panie protekcjonizm

Akceptacja wymuszanych przez Amerykanów rozwiązań, nie jest zawsze najlepszą drogą. Nie każdy kraj w stanie rozwoju jest gotowy do wielo partyjnej demokracji i wielkiej prywatyzacji ściśle regulowanej gospodarki.

We współczesnym świecie prywatyzacja państwowych przedsiębiorstw zawsze była wynikiem terapii szokowej. Teoria terapii szokowej jest wynikiem eksperymentów amerykańskiej agencji wywiadowczej CIA, w których człowiek pod wpływem szoku wymyślnych tortur zostaje tak zdezorientowany, ze traci swoja osobowość i można mu narzucić swoją wolą. Te nieludzkie eksperymenty, zakontraktowane przez CIA w latach 50-ch i 60-ch między innymi w kilku szpitalach w Kanadzie, wyszły na jaw i powstała z tego powodu głośna afera (Allen Memorial Hospital i Weyburn Hospital).Otóż użyto nadmiernej dawki halocygennego narkotyku LSD w celu całkowitej dezorientacji pacjentów, aby w takim stanie narzucić im całkiem inna osobowość. Wyniki tych eksperymentów znalazły swoje zastosowanie w geopolityce, gdzie rutynową dywersją obalano rządy kolejnych krajów.

O liberalnej demagogii na marginesie akcesji Litwy do strefy euro

Przy okazji przystąpienia Litwy do strefy euro nasze media przeprowadziły sondę wśród tzw. ekspertów na temat perspektyw Polski na przyjęcie wspólnej waluty. Jednym z nich był Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Jego wypowiedź ograniczyła się w zasadzie do krótkiego zalecenia, by przygotować się do euro... obniżając podatki i likwidując biurokrację. Początkowo byłem w lekkiej konsternacji, gdyż za Chiny Ludowe nie mogłem pojąć związków między celem, a rekomendowanymi przez wiceprezydenta CAS środkami. Logika podpowiada, że obniżenie podatków doprowadzi do zwiększenia deficytu budżetowego, a przecież utrzymanie tego wskaźnika w ryzach jest jednym z elementów tzw. kryteriów konwergencji, czyli warunków, które musi spełnić każdy kraj, który chciałby mieć europejską walutę.

wtorek, 30 grudnia 2014

Pole – Mikka

Janusz Korwin-Mikke myli się, twierdząc, że Polskę do bogactwa doprowadzą niskie podatki, w szczególności likwidacja podatku dochodowego

Janusz Korwin – Mikke często opowiada, jak to państwowi urzędnicy marnują kilkadziesiąt procent, pieniędzy, które pobierają w postaci podatków. Gdyby tylko nie zabierać ich obywatelom, ci wydaliby je w stu procentach efektywnie i gospodarka ruszyłaby z kopyta. Otóż łatwo sprawdzić, czy to prawda. Gdyby faktycznie wydawanie pieniędzy przez państwo było znacznie mniej efektywne niż wydawanie ich przez prywatne osoby, to kraje, które wydają mniej za pośrednictwem budżetu, powinny rozwijać się szybciej.

Tymczasem prof. Peter H. Lindert z University of California  w książce „Growing Public. Social Spending and Economic Growth Since The Eighteenth Century” (Rosnąca strefa publiczna. Wydatki socjalne i wzrost gospodarczy od XVIII w.) wylicza, że korelacja miedzy wydatkami socjalnymi państwa a wzrostem gospodarczym wynosi zero (korzystano z danych dla 19 państw, głównie z Europy Zachodniej  plus USA, Nowa Zelandia i Japonia od lat 80. XIX w. do lat 90. XX). Nie ma przeciętnie żadnych różnic w tempie rozwoju państw, które wydają mało za pośrednictwem budżetu, a tymi, które wydają dużo.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pustoszejące państwo

O problemach związanych z emigracją zewnętrzną i wewnętrzną rozmawiamy z prof. Józefiną Hrynkiewicz, socjolog i posłanką na Sejm.

***

Według najnowszych badań Eurostatu wyjechały z Polski już prawie 2 mln ludzi. Z czego to wynika i jakie niesie konsekwencje?

Józefina Hrynkiewicz: Z oceny GUS wynika, że ta liczba jest niestety jeszcze większa. Ich szacunki wskazują, że pod koniec 2012 r. za granicą przebywało 2,13 mln polskich obywateli, a rok później było to już 2,2 mln. Do września 2014 r. wyemigrowało kolejnych 70 tys. Emigracja zarobkowa powoduje, że zmniejsza się liczba ludności. To tak, jakby przez 5 czy 6 lat nikt się w Polsce nie urodził. Ponieważ liczba zgonów jest bliska liczbie urodzeń, oznacza to, że w krótkim czasie dochodzi do istotnego ubytku ludności, np. w 2013 r. urodziło się 369,6 tys. ludzi, a zmarło 387,3 tys. Polska wkracza w trwały okres depopulacji z przyczyn, które są wynikiem złej polityki gospodarczej rządu, a właściwie braku takiej polityki – rządzących zastępuje „wolny rynek”. Jak widać, działa on bardzo „skutecznie”…

sobota, 20 grudnia 2014

Pożyczaliśmy na likwidację miejsc pracy


"Można odnieść wrażenie, że nasi »prywatyzatorzy« jakby wyznawali zasadę, że państwo polskie nie potrafi zarządzać swoim majątkiem" - z doktorem Pawłem Soroką z Polskiego Lobby Przemysłowego rozmawia Remigiusz Okraska.

Jak scharakteryzowałby Pan w kilku słowach obecny stan polskiego przemysłu, gdyby zapytał o to zupełny laik, np. ktoś z zagranicy?


P. S.: W okresie transformacji ustrojowej nastąpiła dezindustrializacja polskiej gospodarki. Narzędziem dezindustrializacji stał się demontaż przemysłu państwowego, m.in. w wyniku restrykcyjnej polityki finansowej wobec przedsiębiorstw państwowych oraz otwarcia rynku polskiego na nieskrępowaną penetrację importu. Taką politykę zainicjował Leszek Balcerowicz - wicepremier w pierwszym rządzie solidarnościowym Tadeusza Mazowieckiego. Restrykcyjna polityka polegała na wprowadzeniu dywidendy, czyli podatku od majątku oraz popiwku, czyli podatku od przyrostu płac, a także na gwałtownym wzroście oprocentowania kredytów.

czwartek, 4 grudnia 2014

Programowa nędza Korwin-Mikkego

Janusz Korwin-Mikke proponuje rewolucję gospodarczą. Kreśląc swój idealny system, nie przedstawia szczegółów. Wyborcy mają przyjąć ogólnikowy i niewykluczone, że nierealny z finansowego punktu widzenia program na wiarę. W propagandzie opiera się na autorytecie niszowych ekonomistów, którzy wykluczali weryfikowalność założeń swoich teorii, a nawet odrzucali policzenie czegokolwiek. Lanie wody i swoista dyskalkulia.

Doktrynalną podstawą programu gospodarczego Korwin-Mikkego są poglądy szkoły austriackiej w ekonomii na czele z Friedrichem Hayekiem i Ludwigiem Misesem. Ci urodzeni w XIX w. ekonomiści oparli swoje teorie o założenie racjonalnego, świadomego i celowego działania jednostek na konkurencyjnym rynku. Drogą dedukcji założenia te doprowadziły Austriaków do uznania, że wolnokonkurencyjny rynek działa sam („niewidzialna ręka” twórcy nowożytnej ekonomii Adama Smitha), a władza państwowa może go tylko nieefektywnie zakłócić. Stąd postulat państwa minimum m.in. z prywatnymi szkolnictwem i ochroną zdrowia, za które w całości mamy płacić sami.


poniedziałek, 24 listopada 2014

Obłęd Reform/ WYWŁASZCZENIE NARODOWE/ FRAGMENT

Właściwie żaden ważniejszy aspekt obecnej polskiej transformacji ustrojowej nie został dotąd poddany jakiejś rzetelnej analizie ekonomicznej, bo jest to niestety prawie całkowicie "niema" transformacja.

Ponieważ znajomość faktów jest słaba, mało kto sobie uświadamia, że skutkiem reform nie jest zwykły kapitalizm. Jeśli przyjąć za normę Europę Zachodnią, to stosunki własnościowe w zreformowanej Polsce są zupełną dewiacją. Ci, którzy to dostrzegają, są zwykle zdania, że Polska nie miała innego wyjścia. Mówią tak zupełnie niepomni, że to zdyskredytowany dzisiaj marksizm uzasadniał bezsensowne systemowe koncepcje odwołując się do przeróżnych "historycznych konieczności".

piątek, 7 listopada 2014

Jak wolny handel niszczy Amerykę

źródło: FORUM/TOPFOTO
Pracujących osób, którym nie starcza pieniędzy na utrzymanie, jest w USA tyle, ile w żadnym innym rozwiniętym kraju. Proporcjonalnie do liczby ludności jest ich ponad pięć razy więcej niż w Danii i Belgii oraz prawie trzy razy więcej niż w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Szwecji. A ci, którym wystarcza ,,do pierwszego” , nie mają się z czego się cieszyć. Przeciętny dochód w USA wzrósł w ciągu ostatnich 33 lat o ...13 proc., a dwa razy większy odsetek Duńczyków niż Amerykanów przechodzi drogę ,,od pucybuta do milionera”. Powodem destrukcji amerykańskiego dobrobytu jest wolny handel.

niedziela, 19 października 2014

Nie musieliśmy zaczynać od zera

Misterna konstrukcja propagandowa, przedstawiająca III RP jako niebywały sukces, chwieje się w posadach wraz z kolejnymi danymi napływającymi z przeróżnych stron, pokazującymi jak „sukces” ten wygląda naprawdę. Środowiska broniące kształtu przemian dzielnie znoszą wszystkie te ciosy, stosując różne rodzaje gard i uników, a czasem, gdy nadarza się okazja, same wyprowadzając uderzenie – oczywiście zawsze poniżej pasa. „Po stylu walki ich poznacie” wypadałoby powiedzieć. Nie inaczej było z raportem o stanie majątku obywateli różnych państw, zaserwowanym nam przez bank Credit Suisse. Upokarzające dla III RP dane, mówiące, że Polacy są wielokrotnie biedniejsi od obywateli wszystkich bez mała krajów zachodniej Europy (np. od wcale nie najbogatszych Włochów, bagatela, 10-krotnie), obrońcy transformacji sygnowanej podpisami Sachsa i Sorosa z właściwą sobie swadą zbyli argumentami mówiącymi, że my bogacimy się dopiero od 25 lat, a narody z Zachodu już od dawien dawna (oczywiście o mających podobną historię i niemal dwukrotnie bogatszych od nas Czechach się nie zająknęli).

czwartek, 16 października 2014

Brakuje polskich gigantów

W produkcji jabłek jesteśmy liderem światowym, a co czwarta pieczarka spożywana w Europie również została wyprodukowana w Polsce. Mamy dobrych producentów okien oraz kosmetyków. To jednak ciągle za mało, aby polska gospodarka liczyła się w skali globalnej. Krajowe firmy razem z fundacją ,,Pomyśl o Przyszłości” przestrzegają, że przez znikomą liczbę przedsiębiorstw o międzynarodowym zasięgu wszyscy Polacy zarabiają znacznie mniej niż na Zachodzie. I walczą o to, by Polacy poznali powody, przez które ich portfele świecą pustkami.
 

niedziela, 5 października 2014

Upadek polskiego przemysłu

Na początek pewna opowieść. Przed II wojną światową istniały w Kielcach zakłady „Granat” działające na potrzeby wojska. Po wojnie, w czasach PRL, zakłady zmieniły nazwę na „Iskra” i dalej rozwijały się pomyślnie stanowiąc ważny, wręcz strategiczny element przemysłu Polski Ludowej. Ich głównym produktem były łożyska – części, bez których nie może istnieć żadna maszyna. Dlatego też fabryki łożysk w czasie wojen są zawsze jednym z pierwszych celów bombardowań. „Iskra” dawała zatrudnienie trzem tysiącom Polaków a do tego dochodziły też przecież miejsca pracy dla podwykonawców, inżynierów tworzących projekty na zamówienie i wiele wiele innych. Innymi słowy „Iskra” pełniła nie tylko ważną rolę w systemie gospodarczym kraju ale także istotną funkcję społeczną. Całe rodziny żyły i powiększały się dzięki istnieniu zakładów. Dzięki składaniu zamówień na rozwiązania technologiczne u polskich inżynierów rozwijała się myśl techniczna a absolwenci politechnik mogli realizować swoje zainteresowania naukowe w swoim kraju, przyczyniając się do jego rozwoju.

sobota, 4 października 2014

Kłamstwa polskiego liberalizmu

foto: en.wikipedia.org
W mediach mętnego nurtu podchwycono temat liberalizmu. Związane jest to z dostaniem się Kongresu Nowej Prawicy do Parlamentu Europejskiego w wyniku wyborów oraz do Sejmu w wyniku przejścia do KNP jednego z parlamentarzystów.

KNP głosi poglądy liberalne. Jej lider, Janusz Korwin-Mikke - trzeba to przyznać - jako charyzmatyczny przywódca bardzo zręcznie operuje wieloma hasłami. Są one jednak mieszanką kilku sfer, w wyniku czego wychodzi populizm i fałszywe twierdzenia. Kto zaś nie uzna "dogmatów" liberalizmu, ten jest heretykiem, tzn. lewakiem, socjalistą i/lub komunistą.

Chciałbym omówić trzy bardzo popularne hasła rzucane przez liberałów, które nie miały, nie mają i zapewne nigdy nie będą mieć poparcia w rzeczywistości.



sobota, 13 września 2014

Polska katastrofa przemysłowa

Foto: Maciej Badowski, zrujnowane Niedomickie Zakłady Celulozy
Reindustrializacja jest jedyną skuteczną metodą wyjścia z kryzysu – to coraz bardziej powszechny pogląd w krajach rozwiniętych. Niestety, jak wskazuje Polskie Lobby Przemysłowe, w naszym kraju od ponad 20 lat przemysł jest sukcesywnie niszczony. Hasło gospodarki opartej na usługach, które u nas powtarzane jest jak mantra od czasów transformacji, można włożyć między bajki. W ubiegłym roku, gdy ogłoszono wyniki wyborów prezydenckich we Francji, prezydent-elekt Francois Hollande swoje przemówienie zaczął od postulatu odbudowy francuskiego przemysłu, podkreślając, że jest to jeden z priorytetów jego prezydentury.

Drogi prywatne? Nie, dziękuję



Na początku sierpnia pojawił się na Wyborcza.pl tekst o rzutkim przedsiębiorcy w Wielkiej Brytanii, który wybudował 400 - metrowy odcinek drogi w związku z tym, że kawałek pobliskiej drogi publicznej uległ zniszczeniu, a jej naprawę i oddanie do użytku zaplanowano dopiero na koniec tego roku. Zniecierpliwiony przedsiębiorca, który na braku tegoż odcinka drogi sporo tracił i czasu, i pieniędzy, wziął sprawy w swoje ręce: od pobliskiego rolnika wynajął teren, za 150 tys. funtów wybudował drogę, a na poczet całej inwestycji – budowa drogi plus jej utrzymanie i wynajęcie pracowników do pobierania opłat – zaciągną kredyt pod hipotekę na 300 tys. funtów z nadzieją, że cała inwestycja generalnie mu się zwróci, zanim zostanie oddany do użytku ów zniszczony odcinek drogi, przez który droga z jednej miejscowości do drugiej (z Kelston do Bath) wydłużała się o 10 kilometrów. Ów przedsiębiorca, Mike Watts, stał się dla naszych rodzimych zwolenników wolnego rynku takim małym bohaterem, który swoim działaniem miałby niejako wykazać, że prywatne drogi to nie tylko jakaś mrzonka, ale przede wszystkim dobre rozwiązania dla gospodarki.

piątek, 12 września 2014

Czas najwyższy na Trzeciego Człowieka (1/2)

  
Dr Michael Lind

Zapomnij o Marksie i Smithie. Czas na Fryderyka Lista

Pogłębiający się światowy kryzys gospodarczy - który teraz rozprzestrzenił się z Azji do Rosji i może uderzyć wkrótce w Amerykę Łacińską - ujawnił ubóstwo podejścia gospodarczego leseferystów, do którego Stany Zjednoczone nawoływały resztę świata. Liberalizacja rynków finansowych na całym świecie wzbogaciła międzynarodowych spekulantów ograniczając zarazem moc rządów (zarówno w krajach rozwiniętych, jak i krajach rozwijających się) do wspierania długoterminowych interesów ich producentów i konsumentów.

Niestety, chociaż gospodarcze załamanie rynków wschodzących zdyskredytowało leseferyzm, to pokazało również bankructwo konwencjonalnych alternatyw lewicowych i liberalnych. Do tej pory krytyka wolnorynkowej ortodoksji z lewej strony została zmonopolizowana przez demokratycznych socjalistów i neoliberałów. Żadna z tych szkół nie oferuje przekonującego alternatywnego modelu nowoczesnej gospodarki przemysłowej. Po prawie dwóch wiekach, nikt nie był w stanie pokazać wzorów, na których opierać miałoby się funkcjonowanie demokratycznej socjalistycznej gospodarki przemysłowej w skali krajowej lub globalnej.

niedziela, 7 września 2014

Adam Danek: „Wolny rynek” a ekonomia narodowa

Wolność, przechodząca granicę zakreśloną przez bezpieczeństwo i pomyślność narodu, potrzebna jest tylko dla łotrów.

Biada narodom, które kochają więcej wolność niż ojczyznę.

Henryk Sienkiewicz


Zwolennicy „wolnorynkowych” doktryn ekonomicznych uzasadniają wyższość „wolnego rynku” nad wszystkimi innymi ustrojami ekonomicznymi za pomocą argumentacji dwojakiego rodzaju. Pierwszy rodzaj argumentacji polega na twierdzeniu, że „wolny rynek” jest efektywniejszy od innych ustrojów ekonomicznych, tzn. przynosi większe bogactwo (ale komu – tego już jego zwolennicy nie wyjaśniają). Drugi rodzaj argumentacji zasadza się na przekonaniu, że „wolny rynek” jest sprawiedliwszy od innych ustrojów ekonomicznych, stoi od nich wyżej pod względem etycznym, ponieważ inne ustroje ekonomiczne opierają się na oszustwie, pasożytnictwie i krzywdzie (które, ma się rozumieć, w warunkach „wolnego rynku” zanikają).

Bez fabryk nie ma bogactwa: Nowa rewolucja przemysłowa

Trzy lata temu Steve Jobs przekonywał Baracka Obamę, że miejsc pracy stworzonych przez jego koncern w Chinach nie da się przenieść do USA. Dziś Apple zmienił zdanie. Także Unia zdała sobie sprawę, że bez fabryk nie ma dostatku

Przemysł w Europie i USA wydawał się przeżytkiem. Fabryką świata miały pozostać Chiny, a my – leniwi oraz wygodni – mieliśmy się bogacić wyłącznie dzięki usługom. Jednak ku zdziwieniu ekonomistów największe koncerny USA zamykają zakłady w Państwie Środka. W Europie runął brytyjski model oparty na bankowości, a wielkim wygranym okazały się Niemcy, które zachowały ogromny potencjał produkcji. Ich śladem chce teraz iść Francja, nawet Hiszpania i Włochy, które zrozumiały, że na turystyce nie da się zbudować solidnej gospodarki.

 

sobota, 6 września 2014

Socjalista Adam Smith


,,Bogactwo narodów’’, opus magnum szkockiego myśliciela, uważam za pochwałę wolnego rynku, to skryte wsparcie rządu, polityki i interesów Wielkiej Brytanii

Każdy podatek dla osoby, która go płaci, nie jest oznaką zniewolenia, ale wolności’’- pisał w ,,Bogactwie Narodów’’ Adam Smith, uważany często za największego w historii piewcę wolnego rynku. Z jego najsłynniejszego dzieła wynika także, że był m.in. gorącym zwolennikiem progresywnych podatków i podatku od luksusu oraz płacy minimalnej i ustawodawstwa chroniącego pracowników przed wyzyskiem pracodawców. Ten rzekomy przeciwnik państwa po napisaniu ,, Bogactwa narodów” został mianowany komisarzem celnym w Edynburgu z ,,książęcą pasją’’ , jak to ujął jeden z jego biografów.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Jabłka Biedy


Embargo na sprzedaż polskich jabłek do Rosji przypomniało, że jesteśmy największym na świecie ich eksporterem. Co w tym złego, że produkujemy dużo jabłek? Otóż problem polega na tym, że nie wszystkie rodzaje działalności są równie dobre z punktu widzenia bogacenia się państwa i rolnictwo należy właśnie do tych ,,złych’’. Występują w nim bowiem malejące korzyści ze skali prowadzonej działalności (tzn. im więcej produkujemy, tym produktywność z hektara jest mniejsza). 
Prof. Erik S.Reinert w książce ,,How Rich Couintries Got Rich and why Poor Stay Poor’’(,,Jak wzbogaciły się zamożne kraje i dlaczego biedne ciągle są biedne’’) opisuje, jak na początku lat 60. plantacje bananów w Ameryce Środkowej zaatakował grzyb, który jednak oszczędził owoce z Ekwadoru. Wydawałoby się, że to świetna okazja, by zwiększyć produkcję i się wzbogacić. I tak właśnie postąpiono w Ekwadorze. Od 1962 r. do 1966 r. kraj ten zwiększył obszar przeznaczony pod uprawę bananów o 75 proc. W efekcie produktywność z hektara spadła z 19 ton do12 ton. Dlaczego? Dlatego, że w rolnictwie najpierw korzysta się z najbardziej żyznych gleb, potem stopniowo tych coraz mniej wydajnych. W efekcie im więcej produkujemy, tym mniej zarabiamy(w przeliczeniu na hektar). 

wtorek, 29 lipca 2014

Japoński duch - zachodnia technologia


Osaja jest jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych w Japonii
Jednym z kluczowych frazesów naszej transformacji ustrojowej jest teza o jej ponoć zupełnym nowatorstwie i tym samym o niemożności korzystania z jakichkolwiek wzorów. Teza ta nie jest jednak prawdziwa. Istnieje bowiem kraj, który dokonał odgórnej zmiany ustroju, w warunkach o wiele trudniejszych niż nasze i zrobił to z wielkim powodzeniem stosując metody będące antytezą liberalizmu. Krajem tym jest Japonia. Przejścia dokonywano wprawdzie od feudalizmu do kapitalizmu, ale problematyka była podobna, lecz zarazem trudniejsza, uwzględniając chociażby barierę kulturowo-językową ówczesnych Japończyków.
 W Japonii w ciągu 13 lat od przewrotu Meiji (1868) do wielkiej prywatyzacji (1881) dokonano tego, co w Polsce przeprowadza się przez ponad pół wieku w ramach dwóch kolejnych transformacji ustrojowych: od kapitalizmu do komunizmu i od komunizmu do kapitalizmu. Japonia mianowicie upaństwowiła istniejący przemysł, modernizując go. Zbudowała wiele nowych, nowoczesnych przedsiębiorstw państwowych i to wszystko razem sprywatyzowała, sprzedając wyłącznie podmiotom krajowym po zaniżonych cenach i nie doprowadzając wcześniej przedsiębiorstw do bankructwa.
Powstały w ten sposób podstawy niezwykle skutecznego kapitalizmu, w którym polityka gospodarcza państwa zachowuje do dziś dominującą rolę.

niedziela, 13 lipca 2014

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (3)



III. Sposoby realizacji obowiązujących w Polsce
programów społeczno-gospodarczych


1. Zmarginalizowanie ideologii neoliberalnej


 Podstawowym polskim problemem jest indoktrynacja ideologią neoliberalną. Wprawdzie praktyka dwudziestu lat transformacji, globalizacji i wglądu w rzeczywiste funkcjonowanie gospodarek rynkowych (zwłaszcza niemieckiej i francuskiej) otworzyły oczy wielu naszym współobywatelom, jednakże uwikłanie umysłowe w tę szkodliwą doktrynę jest nadal duże.
Jak już wspomniano, pierwszy etap bardzo skutecznej indoktrynacji neoliberalizmem opozycyjnych elit został przeprowadzony w latach 80. przez pozasolidarnościowe wydawnictwa drugiego obiegu. Później rolę tę zaczęły kontynuować oficjalne media i programy nauczania uczelni ekonomicznych. To te właśnie uczelnie zaczęły spełniać rolę szczególnie szkodliwą, kształcąc neoliberalnych fachowców do działalności praktycznej i dalszej działalności
propagandowej.
Należy więc dążyć do skorygowania programów nauczania uczelni o profilach ekonomicznych.
Jednostronne i wręcz fałszywe przedstawianie ekonomii światowej (zarówno współczesnej jak i w jej wymiarze historycznym) jest niedopuszczalne ze względów zasadniczych. Należy zatem upowszechniać wiedzę o zróżnicowaniu kapitalizmu współczesnego i jego trzech głównych odmianach: anglosaskiej, niemieckiej i japońskiej. Wśród nich nawet kapitalizm anglosaski ma mało wspólnego z rozpropagowaną u nas neoliberalną dewiacją. Należy nauczać o polityce gospodarczej państwa i kooperacyjnych stosunkach przemysłowych (pracownicze współzarządzanie) występujących w kapitalizmie niemieckim a stąd upowszechnionych w całym zachodnioeuropejskim kapitalizmie kontynentalnym.
W ten sposób nasz konstytucyjny zapis o „społecznej gospodarce rynkowej” stanie się w Polsce zrozumiałym27. W ramach kapitalizmu typu niemieckiego na szczególną uwagę zasługuje model skandynawski. W nauce o kapitalizmie europejskim (w dużym stopniu uspółdzielczonym) nacisk należy położyć na spółdzielczość we wszystkich jej wymiarach,
w szczególności finansowym (bankowość, ubezpieczenia), którą do dzisiaj kojarzy się u nas irracjonalnie z komunizmem. Duże znaczenie ma dobre zaznajomienie się z kapitalizmem typu japońskiego (stosowanym przez wszystkie wschodnioazjatyckie „tygrysy”), który najdobitniej falsyfikuje neoliberalną teorię międzynarodowych sfer finansowych. Na pierwszy plan wysuwa się tu strategiczna polityka gospodarcza państwa a oprócz kooperacyjnych stosunków przemysłowychbankowość, nastawiona na rozwój własnego kraju a nie wyłącznie na osiąganie własnych zysków. Z rozwiązań amerykańskich na pierwszy plan wysuwa się akcjonariat pracowniczy.

sobota, 12 lipca 2014

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (2)


Prof. Leszek Balcerowicz.  Fot. Inter.

II. Pucz Balcerowicza



1. W kierunku dzikiego kapitalizmu i doktryny szoku


Istotnym czynnikiem, który zadecydował o odstąpieniu po Okrągłym Stole od programu
Samorządnej Rzeczypospolitej była indoktrynacja opozycyjnych elit ideologią dzikiego
kapitalizmu (neoliberalizmem), dokonana przez poza-solidarnościowew wydawnictwa
drugiego obiegu o charakterze agenturalnym. Proces ten, fundamentalny dla patologicznego
charakteru naszej transformacji ustrojowej, jest niezauważany przez interpretatorów
najnowszej historii Polski4. Indoktrynacja ta rozwinęła się zaraz po wprowadzeniu stanu
wojennego, lecz zamierzone skutki osiągnęła dopiero w drugiej połowie lat 80. Ideologia
dzikiego kapitalizmu była sprzeczna z odczuciami i interesem szerokich rzesz obywateli,
w tym członków Solidarności. Nie mogła być zatem wprowadzona do porozumień Okrągłego
Stołu, mimo że znacząca część jego opozycyjnych uczestników była już jej zwolennikami.
Jednakże krajowym motorem dzikiego kapitalizmu była partyjna nomenklatura, uwłaszczająca
się masowo od ponad już roku w stylu kapitalizmu wręcz kryminalnego. To te kręgi
zainicjowały, i w taki właśnie sposób, transformację ustrojową. Widać w niej niedwuznaczny
związek z memoriałem Mirosława Dzielskiego z 1980 roku „Jak zachować władzę
w PRL”5, w którym autor zachęca reżimowe elity do zmiany ustroju poprzez uwłaszczenie
się na majątku państwowym. Na podkreślenie zasługuje fakt, że wspomniany wcześniej, indoktrynujący
neoliberalizmem drugi obieg wydawniczy korzystał z wyraźnego reżimowego
parasola ochronnego.

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (1)


I. Obowiązujące w Polsce społeczno-gospodarcze ramy programowe


1. Program I. Krajowego Zjazdu „Solidarności”


Na I. Krajowym Zjeździe „Solidarności” w 1981 roku uchwalony został program
Samorządnej Rzeczpospolitej. Postulował on szeroki rozwój samorządności pracowniczej,
zawodowej i terytorialnej. Związek miał „tworzyć i wspierać niezależne i samorządne instytucje
we wszystkich sferach życia społecznego”. System nakazowo-rozdzielczy miał być
zlikwidowany i zastąpiony rynkiem z zachowaniem jednak planowania gospodarczego.
Nowy porządek społeczno-gospodarczy miał „kojarzyć plan, samorząd i rynek” prowadząc
do „powszechnego wyzwolenia pracowitości i przedsiębiorczości”.
Zwieńczeniem różnego rodzaju samorządów miała być Izba Samorządowa jako druga
izba polskiego parlamentu, co nawiązywało do wcześniejszych postulatów polskiej myśli
społeczno-politycznej.
Program nie wspominał o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, ale postulował
rozwój przedsiębiorstw prywatnych i prywatnego rolnictwa.
Program Samorządnej Rzeczpospolitej został uzupełniony w 1987 roku o akcjonariat
pracowniczy, który zresztą był wcześniej uwzględniony w encyklice Laborem Exercens,
dołączonej w całości do programu zjazdowego „Solidarności” z 1981 roku.
Program Samorządnej Rzeczpospolitej nie był programem nowatorskim na gruncie
polskim. Łączył postawy prawicowe i lewicowe, jak się je dzisiaj określa. Tuż po wojnie
rozwijał podobną koncepcję Feliks Koneczny1 i ruch ludowy. Nie był też żadną „utopią”,
jak próbuje się go dziś dyskredytować2, gdyż przejście do gospodarki rynkowej poprzez
likwidację systemu nakazowo-rozdzielczego, ale z zachowaniem planowania i poprzez rozwój
przedsiębiorczości prywatnej, ale bez niszczenia przedsiębiorstw państwowych, zostało
dokonane z powodzeniem w Chinach i na Białorusi, choć przy ograniczonej demokracji.
Czynnik samorządowy w Polsce, nadałby tym przekształceniom duży dynamizm oraz skuteczność
i gwarantował pełną demokratyzację kraju.

sobota, 5 lipca 2014

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (7)

VI. W kleszczach nonsensu

Jak już wspominaliśmy, Wańkowicz wyróżnia w historii Polski dwie sztafety: utracjuszowstwa i skrzętnej pracy. Pisze, że widzieliśmy w XVII wieku tylko sztafetę dekapitalizacji idącą z rąk do rąk oraz, że trzeba było „pracy” pokoleń aby zmarnować Polskę bogatą i zasobną[1].

Dzisiaj wystarczyła na to jedna dekada orgii niszczenia i wyprzedaży za bezcen polskiego przemysłu. Cóż za paradoks! W okresie komunizmu polska sztafeta gospodarcza była mimo wszystko kontynuowana. Natomiast urywa się w momencie powstania formalnie niepodległej Polski i zastępuje ją sztafeta dekapitalizacji.

Działają tu oczywiście różne czynniki – długofalowe, dobrze przemyślane obce interesy, jak i prymitywne krótkowzroczne interesy krajowych łapówkarzy. Ogromne znaczenie ma pojawienie się dużej grupy kompradorskiej inteligencji, która z definicji łączy swoje interesy z interesami obcymi.