wtorek, 30 grudnia 2014

Pole – Mikka

Janusz Korwin-Mikke myli się, twierdząc, że Polskę do bogactwa doprowadzą niskie podatki, w szczególności likwidacja podatku dochodowego

Janusz Korwin – Mikke często opowiada, jak to państwowi urzędnicy marnują kilkadziesiąt procent, pieniędzy, które pobierają w postaci podatków. Gdyby tylko nie zabierać ich obywatelom, ci wydaliby je w stu procentach efektywnie i gospodarka ruszyłaby z kopyta. Otóż łatwo sprawdzić, czy to prawda. Gdyby faktycznie wydawanie pieniędzy przez państwo było znacznie mniej efektywne niż wydawanie ich przez prywatne osoby, to kraje, które wydają mniej za pośrednictwem budżetu, powinny rozwijać się szybciej.

Tymczasem prof. Peter H. Lindert z University of California  w książce „Growing Public. Social Spending and Economic Growth Since The Eighteenth Century” (Rosnąca strefa publiczna. Wydatki socjalne i wzrost gospodarczy od XVIII w.) wylicza, że korelacja miedzy wydatkami socjalnymi państwa a wzrostem gospodarczym wynosi zero (korzystano z danych dla 19 państw, głównie z Europy Zachodniej  plus USA, Nowa Zelandia i Japonia od lat 80. XIX w. do lat 90. XX). Nie ma przeciętnie żadnych różnic w tempie rozwoju państw, które wydają mało za pośrednictwem budżetu, a tymi, które wydają dużo.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pustoszejące państwo

O problemach związanych z emigracją zewnętrzną i wewnętrzną rozmawiamy z prof. Józefiną Hrynkiewicz, socjolog i posłanką na Sejm.

***

Według najnowszych badań Eurostatu wyjechały z Polski już prawie 2 mln ludzi. Z czego to wynika i jakie niesie konsekwencje?

Józefina Hrynkiewicz: Z oceny GUS wynika, że ta liczba jest niestety jeszcze większa. Ich szacunki wskazują, że pod koniec 2012 r. za granicą przebywało 2,13 mln polskich obywateli, a rok później było to już 2,2 mln. Do września 2014 r. wyemigrowało kolejnych 70 tys. Emigracja zarobkowa powoduje, że zmniejsza się liczba ludności. To tak, jakby przez 5 czy 6 lat nikt się w Polsce nie urodził. Ponieważ liczba zgonów jest bliska liczbie urodzeń, oznacza to, że w krótkim czasie dochodzi do istotnego ubytku ludności, np. w 2013 r. urodziło się 369,6 tys. ludzi, a zmarło 387,3 tys. Polska wkracza w trwały okres depopulacji z przyczyn, które są wynikiem złej polityki gospodarczej rządu, a właściwie braku takiej polityki – rządzących zastępuje „wolny rynek”. Jak widać, działa on bardzo „skutecznie”…

sobota, 20 grudnia 2014

Pożyczaliśmy na likwidację miejsc pracy


"Można odnieść wrażenie, że nasi »prywatyzatorzy« jakby wyznawali zasadę, że państwo polskie nie potrafi zarządzać swoim majątkiem" - z doktorem Pawłem Soroką z Polskiego Lobby Przemysłowego rozmawia Remigiusz Okraska.

Jak scharakteryzowałby Pan w kilku słowach obecny stan polskiego przemysłu, gdyby zapytał o to zupełny laik, np. ktoś z zagranicy?


P. S.: W okresie transformacji ustrojowej nastąpiła dezindustrializacja polskiej gospodarki. Narzędziem dezindustrializacji stał się demontaż przemysłu państwowego, m.in. w wyniku restrykcyjnej polityki finansowej wobec przedsiębiorstw państwowych oraz otwarcia rynku polskiego na nieskrępowaną penetrację importu. Taką politykę zainicjował Leszek Balcerowicz - wicepremier w pierwszym rządzie solidarnościowym Tadeusza Mazowieckiego. Restrykcyjna polityka polegała na wprowadzeniu dywidendy, czyli podatku od majątku oraz popiwku, czyli podatku od przyrostu płac, a także na gwałtownym wzroście oprocentowania kredytów.

czwartek, 4 grudnia 2014

Programowa nędza Korwin-Mikkego

Janusz Korwin-Mikke proponuje rewolucję gospodarczą. Kreśląc swój idealny system, nie przedstawia szczegółów. Wyborcy mają przyjąć ogólnikowy i niewykluczone, że nierealny z finansowego punktu widzenia program na wiarę. W propagandzie opiera się na autorytecie niszowych ekonomistów, którzy wykluczali weryfikowalność założeń swoich teorii, a nawet odrzucali policzenie czegokolwiek. Lanie wody i swoista dyskalkulia.

Doktrynalną podstawą programu gospodarczego Korwin-Mikkego są poglądy szkoły austriackiej w ekonomii na czele z Friedrichem Hayekiem i Ludwigiem Misesem. Ci urodzeni w XIX w. ekonomiści oparli swoje teorie o założenie racjonalnego, świadomego i celowego działania jednostek na konkurencyjnym rynku. Drogą dedukcji założenia te doprowadziły Austriaków do uznania, że wolnokonkurencyjny rynek działa sam („niewidzialna ręka” twórcy nowożytnej ekonomii Adama Smitha), a władza państwowa może go tylko nieefektywnie zakłócić. Stąd postulat państwa minimum m.in. z prywatnymi szkolnictwem i ochroną zdrowia, za które w całości mamy płacić sami.


poniedziałek, 24 listopada 2014

Obłęd Reform/ WYWŁASZCZENIE NARODOWE/ FRAGMENT

Właściwie żaden ważniejszy aspekt obecnej polskiej transformacji ustrojowej nie został dotąd poddany jakiejś rzetelnej analizie ekonomicznej, bo jest to niestety prawie całkowicie "niema" transformacja.

Ponieważ znajomość faktów jest słaba, mało kto sobie uświadamia, że skutkiem reform nie jest zwykły kapitalizm. Jeśli przyjąć za normę Europę Zachodnią, to stosunki własnościowe w zreformowanej Polsce są zupełną dewiacją. Ci, którzy to dostrzegają, są zwykle zdania, że Polska nie miała innego wyjścia. Mówią tak zupełnie niepomni, że to zdyskredytowany dzisiaj marksizm uzasadniał bezsensowne systemowe koncepcje odwołując się do przeróżnych "historycznych konieczności".

piątek, 7 listopada 2014

Jak wolny handel niszczy Amerykę

źródło: FORUM/TOPFOTO
Pracujących osób, którym nie starcza pieniędzy na utrzymanie, jest w USA tyle, ile w żadnym innym rozwiniętym kraju. Proporcjonalnie do liczby ludności jest ich ponad pięć razy więcej niż w Danii i Belgii oraz prawie trzy razy więcej niż w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Szwecji. A ci, którym wystarcza ,,do pierwszego” , nie mają się z czego się cieszyć. Przeciętny dochód w USA wzrósł w ciągu ostatnich 33 lat o ...13 proc., a dwa razy większy odsetek Duńczyków niż Amerykanów przechodzi drogę ,,od pucybuta do milionera”. Powodem destrukcji amerykańskiego dobrobytu jest wolny handel.

niedziela, 19 października 2014

Nie musieliśmy zaczynać od zera

Misterna konstrukcja propagandowa, przedstawiająca III RP jako niebywały sukces, chwieje się w posadach wraz z kolejnymi danymi napływającymi z przeróżnych stron, pokazującymi jak „sukces” ten wygląda naprawdę. Środowiska broniące kształtu przemian dzielnie znoszą wszystkie te ciosy, stosując różne rodzaje gard i uników, a czasem, gdy nadarza się okazja, same wyprowadzając uderzenie – oczywiście zawsze poniżej pasa. „Po stylu walki ich poznacie” wypadałoby powiedzieć. Nie inaczej było z raportem o stanie majątku obywateli różnych państw, zaserwowanym nam przez bank Credit Suisse. Upokarzające dla III RP dane, mówiące, że Polacy są wielokrotnie biedniejsi od obywateli wszystkich bez mała krajów zachodniej Europy (np. od wcale nie najbogatszych Włochów, bagatela, 10-krotnie), obrońcy transformacji sygnowanej podpisami Sachsa i Sorosa z właściwą sobie swadą zbyli argumentami mówiącymi, że my bogacimy się dopiero od 25 lat, a narody z Zachodu już od dawien dawna (oczywiście o mających podobną historię i niemal dwukrotnie bogatszych od nas Czechach się nie zająknęli).

czwartek, 16 października 2014

Brakuje polskich gigantów

W produkcji jabłek jesteśmy liderem światowym, a co czwarta pieczarka spożywana w Europie również została wyprodukowana w Polsce. Mamy dobrych producentów okien oraz kosmetyków. To jednak ciągle za mało, aby polska gospodarka liczyła się w skali globalnej. Krajowe firmy razem z fundacją ,,Pomyśl o Przyszłości” przestrzegają, że przez znikomą liczbę przedsiębiorstw o międzynarodowym zasięgu wszyscy Polacy zarabiają znacznie mniej niż na Zachodzie. I walczą o to, by Polacy poznali powody, przez które ich portfele świecą pustkami.
 

niedziela, 5 października 2014

Upadek polskiego przemysłu

Na początek pewna opowieść. Przed II wojną światową istniały w Kielcach zakłady „Granat” działające na potrzeby wojska. Po wojnie, w czasach PRL, zakłady zmieniły nazwę na „Iskra” i dalej rozwijały się pomyślnie stanowiąc ważny, wręcz strategiczny element przemysłu Polski Ludowej. Ich głównym produktem były łożyska – części, bez których nie może istnieć żadna maszyna. Dlatego też fabryki łożysk w czasie wojen są zawsze jednym z pierwszych celów bombardowań. „Iskra” dawała zatrudnienie trzem tysiącom Polaków a do tego dochodziły też przecież miejsca pracy dla podwykonawców, inżynierów tworzących projekty na zamówienie i wiele wiele innych. Innymi słowy „Iskra” pełniła nie tylko ważną rolę w systemie gospodarczym kraju ale także istotną funkcję społeczną. Całe rodziny żyły i powiększały się dzięki istnieniu zakładów. Dzięki składaniu zamówień na rozwiązania technologiczne u polskich inżynierów rozwijała się myśl techniczna a absolwenci politechnik mogli realizować swoje zainteresowania naukowe w swoim kraju, przyczyniając się do jego rozwoju.

sobota, 4 października 2014

Kłamstwa polskiego liberalizmu

foto: en.wikipedia.org
W mediach mętnego nurtu podchwycono temat liberalizmu. Związane jest to z dostaniem się Kongresu Nowej Prawicy do Parlamentu Europejskiego w wyniku wyborów oraz do Sejmu w wyniku przejścia do KNP jednego z parlamentarzystów.

KNP głosi poglądy liberalne. Jej lider, Janusz Korwin-Mikke - trzeba to przyznać - jako charyzmatyczny przywódca bardzo zręcznie operuje wieloma hasłami. Są one jednak mieszanką kilku sfer, w wyniku czego wychodzi populizm i fałszywe twierdzenia. Kto zaś nie uzna "dogmatów" liberalizmu, ten jest heretykiem, tzn. lewakiem, socjalistą i/lub komunistą.

Chciałbym omówić trzy bardzo popularne hasła rzucane przez liberałów, które nie miały, nie mają i zapewne nigdy nie będą mieć poparcia w rzeczywistości.



sobota, 13 września 2014

Polska katastrofa przemysłowa

Foto: Maciej Badowski, zrujnowane Niedomickie Zakłady Celulozy
Reindustrializacja jest jedyną skuteczną metodą wyjścia z kryzysu – to coraz bardziej powszechny pogląd w krajach rozwiniętych. Niestety, jak wskazuje Polskie Lobby Przemysłowe, w naszym kraju od ponad 20 lat przemysł jest sukcesywnie niszczony. Hasło gospodarki opartej na usługach, które u nas powtarzane jest jak mantra od czasów transformacji, można włożyć między bajki. W ubiegłym roku, gdy ogłoszono wyniki wyborów prezydenckich we Francji, prezydent-elekt Francois Hollande swoje przemówienie zaczął od postulatu odbudowy francuskiego przemysłu, podkreślając, że jest to jeden z priorytetów jego prezydentury.

Drogi prywatne? Nie, dziękuję



Na początku sierpnia pojawił się na Wyborcza.pl tekst o rzutkim przedsiębiorcy w Wielkiej Brytanii, który wybudował 400 - metrowy odcinek drogi w związku z tym, że kawałek pobliskiej drogi publicznej uległ zniszczeniu, a jej naprawę i oddanie do użytku zaplanowano dopiero na koniec tego roku. Zniecierpliwiony przedsiębiorca, który na braku tegoż odcinka drogi sporo tracił i czasu, i pieniędzy, wziął sprawy w swoje ręce: od pobliskiego rolnika wynajął teren, za 150 tys. funtów wybudował drogę, a na poczet całej inwestycji – budowa drogi plus jej utrzymanie i wynajęcie pracowników do pobierania opłat – zaciągną kredyt pod hipotekę na 300 tys. funtów z nadzieją, że cała inwestycja generalnie mu się zwróci, zanim zostanie oddany do użytku ów zniszczony odcinek drogi, przez który droga z jednej miejscowości do drugiej (z Kelston do Bath) wydłużała się o 10 kilometrów. Ów przedsiębiorca, Mike Watts, stał się dla naszych rodzimych zwolenników wolnego rynku takim małym bohaterem, który swoim działaniem miałby niejako wykazać, że prywatne drogi to nie tylko jakaś mrzonka, ale przede wszystkim dobre rozwiązania dla gospodarki.

piątek, 12 września 2014

Czas najwyższy na Trzeciego Człowieka (1/2)

  
Dr Michael Lind

Zapomnij o Marksie i Smithie. Czas na Fryderyka Lista

Pogłębiający się światowy kryzys gospodarczy - który teraz rozprzestrzenił się z Azji do Rosji i może uderzyć wkrótce w Amerykę Łacińską - ujawnił ubóstwo podejścia gospodarczego leseferystów, do którego Stany Zjednoczone nawoływały resztę świata. Liberalizacja rynków finansowych na całym świecie wzbogaciła międzynarodowych spekulantów ograniczając zarazem moc rządów (zarówno w krajach rozwiniętych, jak i krajach rozwijających się) do wspierania długoterminowych interesów ich producentów i konsumentów.

Niestety, chociaż gospodarcze załamanie rynków wschodzących zdyskredytowało leseferyzm, to pokazało również bankructwo konwencjonalnych alternatyw lewicowych i liberalnych. Do tej pory krytyka wolnorynkowej ortodoksji z lewej strony została zmonopolizowana przez demokratycznych socjalistów i neoliberałów. Żadna z tych szkół nie oferuje przekonującego alternatywnego modelu nowoczesnej gospodarki przemysłowej. Po prawie dwóch wiekach, nikt nie był w stanie pokazać wzorów, na których opierać miałoby się funkcjonowanie demokratycznej socjalistycznej gospodarki przemysłowej w skali krajowej lub globalnej.

niedziela, 7 września 2014

Adam Danek: „Wolny rynek” a ekonomia narodowa

Wolność, przechodząca granicę zakreśloną przez bezpieczeństwo i pomyślność narodu, potrzebna jest tylko dla łotrów.

Biada narodom, które kochają więcej wolność niż ojczyznę.

Henryk Sienkiewicz


Zwolennicy „wolnorynkowych” doktryn ekonomicznych uzasadniają wyższość „wolnego rynku” nad wszystkimi innymi ustrojami ekonomicznymi za pomocą argumentacji dwojakiego rodzaju. Pierwszy rodzaj argumentacji polega na twierdzeniu, że „wolny rynek” jest efektywniejszy od innych ustrojów ekonomicznych, tzn. przynosi większe bogactwo (ale komu – tego już jego zwolennicy nie wyjaśniają). Drugi rodzaj argumentacji zasadza się na przekonaniu, że „wolny rynek” jest sprawiedliwszy od innych ustrojów ekonomicznych, stoi od nich wyżej pod względem etycznym, ponieważ inne ustroje ekonomiczne opierają się na oszustwie, pasożytnictwie i krzywdzie (które, ma się rozumieć, w warunkach „wolnego rynku” zanikają).

Bez fabryk nie ma bogactwa: Nowa rewolucja przemysłowa

Trzy lata temu Steve Jobs przekonywał Baracka Obamę, że miejsc pracy stworzonych przez jego koncern w Chinach nie da się przenieść do USA. Dziś Apple zmienił zdanie. Także Unia zdała sobie sprawę, że bez fabryk nie ma dostatku

Przemysł w Europie i USA wydawał się przeżytkiem. Fabryką świata miały pozostać Chiny, a my – leniwi oraz wygodni – mieliśmy się bogacić wyłącznie dzięki usługom. Jednak ku zdziwieniu ekonomistów największe koncerny USA zamykają zakłady w Państwie Środka. W Europie runął brytyjski model oparty na bankowości, a wielkim wygranym okazały się Niemcy, które zachowały ogromny potencjał produkcji. Ich śladem chce teraz iść Francja, nawet Hiszpania i Włochy, które zrozumiały, że na turystyce nie da się zbudować solidnej gospodarki.

 

sobota, 6 września 2014

Socjalista Adam Smith


,,Bogactwo narodów’’, opus magnum szkockiego myśliciela, uważam za pochwałę wolnego rynku, to skryte wsparcie rządu, polityki i interesów Wielkiej Brytanii

Każdy podatek dla osoby, która go płaci, nie jest oznaką zniewolenia, ale wolności’’- pisał w ,,Bogactwie Narodów’’ Adam Smith, uważany często za największego w historii piewcę wolnego rynku. Z jego najsłynniejszego dzieła wynika także, że był m.in. gorącym zwolennikiem progresywnych podatków i podatku od luksusu oraz płacy minimalnej i ustawodawstwa chroniącego pracowników przed wyzyskiem pracodawców. Ten rzekomy przeciwnik państwa po napisaniu ,, Bogactwa narodów” został mianowany komisarzem celnym w Edynburgu z ,,książęcą pasją’’ , jak to ujął jeden z jego biografów.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Jabłka Biedy


Embargo na sprzedaż polskich jabłek do Rosji przypomniało, że jesteśmy największym na świecie ich eksporterem. Co w tym złego, że produkujemy dużo jabłek? Otóż problem polega na tym, że nie wszystkie rodzaje działalności są równie dobre z punktu widzenia bogacenia się państwa i rolnictwo należy właśnie do tych ,,złych’’. Występują w nim bowiem malejące korzyści ze skali prowadzonej działalności (tzn. im więcej produkujemy, tym produktywność z hektara jest mniejsza). 
Prof. Erik S.Reinert w książce ,,How Rich Couintries Got Rich and why Poor Stay Poor’’(,,Jak wzbogaciły się zamożne kraje i dlaczego biedne ciągle są biedne’’) opisuje, jak na początku lat 60. plantacje bananów w Ameryce Środkowej zaatakował grzyb, który jednak oszczędził owoce z Ekwadoru. Wydawałoby się, że to świetna okazja, by zwiększyć produkcję i się wzbogacić. I tak właśnie postąpiono w Ekwadorze. Od 1962 r. do 1966 r. kraj ten zwiększył obszar przeznaczony pod uprawę bananów o 75 proc. W efekcie produktywność z hektara spadła z 19 ton do12 ton. Dlaczego? Dlatego, że w rolnictwie najpierw korzysta się z najbardziej żyznych gleb, potem stopniowo tych coraz mniej wydajnych. W efekcie im więcej produkujemy, tym mniej zarabiamy(w przeliczeniu na hektar). 

wtorek, 29 lipca 2014

Japoński duch - zachodnia technologia


Osaja jest jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych w Japonii
Jednym z kluczowych frazesów naszej transformacji ustrojowej jest teza o jej ponoć zupełnym nowatorstwie i tym samym o niemożności korzystania z jakichkolwiek wzorów. Teza ta nie jest jednak prawdziwa. Istnieje bowiem kraj, który dokonał odgórnej zmiany ustroju, w warunkach o wiele trudniejszych niż nasze i zrobił to z wielkim powodzeniem stosując metody będące antytezą liberalizmu. Krajem tym jest Japonia. Przejścia dokonywano wprawdzie od feudalizmu do kapitalizmu, ale problematyka była podobna, lecz zarazem trudniejsza, uwzględniając chociażby barierę kulturowo-językową ówczesnych Japończyków.
 W Japonii w ciągu 13 lat od przewrotu Meiji (1868) do wielkiej prywatyzacji (1881) dokonano tego, co w Polsce przeprowadza się przez ponad pół wieku w ramach dwóch kolejnych transformacji ustrojowych: od kapitalizmu do komunizmu i od komunizmu do kapitalizmu. Japonia mianowicie upaństwowiła istniejący przemysł, modernizując go. Zbudowała wiele nowych, nowoczesnych przedsiębiorstw państwowych i to wszystko razem sprywatyzowała, sprzedając wyłącznie podmiotom krajowym po zaniżonych cenach i nie doprowadzając wcześniej przedsiębiorstw do bankructwa.
Powstały w ten sposób podstawy niezwykle skutecznego kapitalizmu, w którym polityka gospodarcza państwa zachowuje do dziś dominującą rolę.

niedziela, 13 lipca 2014

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (3)



III. Sposoby realizacji obowiązujących w Polsce
programów społeczno-gospodarczych


1. Zmarginalizowanie ideologii neoliberalnej


 Podstawowym polskim problemem jest indoktrynacja ideologią neoliberalną. Wprawdzie praktyka dwudziestu lat transformacji, globalizacji i wglądu w rzeczywiste funkcjonowanie gospodarek rynkowych (zwłaszcza niemieckiej i francuskiej) otworzyły oczy wielu naszym współobywatelom, jednakże uwikłanie umysłowe w tę szkodliwą doktrynę jest nadal duże.
Jak już wspomniano, pierwszy etap bardzo skutecznej indoktrynacji neoliberalizmem opozycyjnych elit został przeprowadzony w latach 80. przez pozasolidarnościowe wydawnictwa drugiego obiegu. Później rolę tę zaczęły kontynuować oficjalne media i programy nauczania uczelni ekonomicznych. To te właśnie uczelnie zaczęły spełniać rolę szczególnie szkodliwą, kształcąc neoliberalnych fachowców do działalności praktycznej i dalszej działalności
propagandowej.
Należy więc dążyć do skorygowania programów nauczania uczelni o profilach ekonomicznych.
Jednostronne i wręcz fałszywe przedstawianie ekonomii światowej (zarówno współczesnej jak i w jej wymiarze historycznym) jest niedopuszczalne ze względów zasadniczych. Należy zatem upowszechniać wiedzę o zróżnicowaniu kapitalizmu współczesnego i jego trzech głównych odmianach: anglosaskiej, niemieckiej i japońskiej. Wśród nich nawet kapitalizm anglosaski ma mało wspólnego z rozpropagowaną u nas neoliberalną dewiacją. Należy nauczać o polityce gospodarczej państwa i kooperacyjnych stosunkach przemysłowych (pracownicze współzarządzanie) występujących w kapitalizmie niemieckim a stąd upowszechnionych w całym zachodnioeuropejskim kapitalizmie kontynentalnym.
W ten sposób nasz konstytucyjny zapis o „społecznej gospodarce rynkowej” stanie się w Polsce zrozumiałym27. W ramach kapitalizmu typu niemieckiego na szczególną uwagę zasługuje model skandynawski. W nauce o kapitalizmie europejskim (w dużym stopniu uspółdzielczonym) nacisk należy położyć na spółdzielczość we wszystkich jej wymiarach,
w szczególności finansowym (bankowość, ubezpieczenia), którą do dzisiaj kojarzy się u nas irracjonalnie z komunizmem. Duże znaczenie ma dobre zaznajomienie się z kapitalizmem typu japońskiego (stosowanym przez wszystkie wschodnioazjatyckie „tygrysy”), który najdobitniej falsyfikuje neoliberalną teorię międzynarodowych sfer finansowych. Na pierwszy plan wysuwa się tu strategiczna polityka gospodarcza państwa a oprócz kooperacyjnych stosunków przemysłowychbankowość, nastawiona na rozwój własnego kraju a nie wyłącznie na osiąganie własnych zysków. Z rozwiązań amerykańskich na pierwszy plan wysuwa się akcjonariat pracowniczy.

sobota, 12 lipca 2014

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (2)


Prof. Leszek Balcerowicz.  Fot. Inter.

II. Pucz Balcerowicza



1. W kierunku dzikiego kapitalizmu i doktryny szoku


Istotnym czynnikiem, który zadecydował o odstąpieniu po Okrągłym Stole od programu
Samorządnej Rzeczypospolitej była indoktrynacja opozycyjnych elit ideologią dzikiego
kapitalizmu (neoliberalizmem), dokonana przez poza-solidarnościowew wydawnictwa
drugiego obiegu o charakterze agenturalnym. Proces ten, fundamentalny dla patologicznego
charakteru naszej transformacji ustrojowej, jest niezauważany przez interpretatorów
najnowszej historii Polski4. Indoktrynacja ta rozwinęła się zaraz po wprowadzeniu stanu
wojennego, lecz zamierzone skutki osiągnęła dopiero w drugiej połowie lat 80. Ideologia
dzikiego kapitalizmu była sprzeczna z odczuciami i interesem szerokich rzesz obywateli,
w tym członków Solidarności. Nie mogła być zatem wprowadzona do porozumień Okrągłego
Stołu, mimo że znacząca część jego opozycyjnych uczestników była już jej zwolennikami.
Jednakże krajowym motorem dzikiego kapitalizmu była partyjna nomenklatura, uwłaszczająca
się masowo od ponad już roku w stylu kapitalizmu wręcz kryminalnego. To te kręgi
zainicjowały, i w taki właśnie sposób, transformację ustrojową. Widać w niej niedwuznaczny
związek z memoriałem Mirosława Dzielskiego z 1980 roku „Jak zachować władzę
w PRL”5, w którym autor zachęca reżimowe elity do zmiany ustroju poprzez uwłaszczenie
się na majątku państwowym. Na podkreślenie zasługuje fakt, że wspomniany wcześniej, indoktrynujący
neoliberalizmem drugi obieg wydawniczy korzystał z wyraźnego reżimowego
parasola ochronnego.

Społeczna gospodarka rynkowa i Samorządna Rzeczpospolita (1)


I. Obowiązujące w Polsce społeczno-gospodarcze ramy programowe


1. Program I. Krajowego Zjazdu „Solidarności”


Na I. Krajowym Zjeździe „Solidarności” w 1981 roku uchwalony został program
Samorządnej Rzeczpospolitej. Postulował on szeroki rozwój samorządności pracowniczej,
zawodowej i terytorialnej. Związek miał „tworzyć i wspierać niezależne i samorządne instytucje
we wszystkich sferach życia społecznego”. System nakazowo-rozdzielczy miał być
zlikwidowany i zastąpiony rynkiem z zachowaniem jednak planowania gospodarczego.
Nowy porządek społeczno-gospodarczy miał „kojarzyć plan, samorząd i rynek” prowadząc
do „powszechnego wyzwolenia pracowitości i przedsiębiorczości”.
Zwieńczeniem różnego rodzaju samorządów miała być Izba Samorządowa jako druga
izba polskiego parlamentu, co nawiązywało do wcześniejszych postulatów polskiej myśli
społeczno-politycznej.
Program nie wspominał o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, ale postulował
rozwój przedsiębiorstw prywatnych i prywatnego rolnictwa.
Program Samorządnej Rzeczpospolitej został uzupełniony w 1987 roku o akcjonariat
pracowniczy, który zresztą był wcześniej uwzględniony w encyklice Laborem Exercens,
dołączonej w całości do programu zjazdowego „Solidarności” z 1981 roku.
Program Samorządnej Rzeczpospolitej nie był programem nowatorskim na gruncie
polskim. Łączył postawy prawicowe i lewicowe, jak się je dzisiaj określa. Tuż po wojnie
rozwijał podobną koncepcję Feliks Koneczny1 i ruch ludowy. Nie był też żadną „utopią”,
jak próbuje się go dziś dyskredytować2, gdyż przejście do gospodarki rynkowej poprzez
likwidację systemu nakazowo-rozdzielczego, ale z zachowaniem planowania i poprzez rozwój
przedsiębiorczości prywatnej, ale bez niszczenia przedsiębiorstw państwowych, zostało
dokonane z powodzeniem w Chinach i na Białorusi, choć przy ograniczonej demokracji.
Czynnik samorządowy w Polsce, nadałby tym przekształceniom duży dynamizm oraz skuteczność
i gwarantował pełną demokratyzację kraju.

sobota, 5 lipca 2014

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (7)

VI. W kleszczach nonsensu

Jak już wspominaliśmy, Wańkowicz wyróżnia w historii Polski dwie sztafety: utracjuszowstwa i skrzętnej pracy. Pisze, że widzieliśmy w XVII wieku tylko sztafetę dekapitalizacji idącą z rąk do rąk oraz, że trzeba było „pracy” pokoleń aby zmarnować Polskę bogatą i zasobną[1].

Dzisiaj wystarczyła na to jedna dekada orgii niszczenia i wyprzedaży za bezcen polskiego przemysłu. Cóż za paradoks! W okresie komunizmu polska sztafeta gospodarcza była mimo wszystko kontynuowana. Natomiast urywa się w momencie powstania formalnie niepodległej Polski i zastępuje ją sztafeta dekapitalizacji.

Działają tu oczywiście różne czynniki – długofalowe, dobrze przemyślane obce interesy, jak i prymitywne krótkowzroczne interesy krajowych łapówkarzy. Ogromne znaczenie ma pojawienie się dużej grupy kompradorskiej inteligencji, która z definicji łączy swoje interesy z interesami obcymi.

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (6)

V. Sztafety ciąg dalszy

Wojna przerwała realizację polskich planów gospodarczych i przyniosła ogromne straty materialne i kadrowe. Wielu fachowców jednak ocalało i przystąpiło w warunkach okupacyjnych do kształcenia nowych kadr. Pod koniec wojny, kiedy granice przyszłej Polski były już wyznaczone, szykowano się do przejęcia zakładów przemysłowych na Ziemiach Odzyskanych. Tworzono programy gospodarcze i plany nowych form organizacyjno - własnościowych. Stanisław Grabski[1] postulował wprowadzenie w przejmowanych fabrykach Ziem Odzyskanych akcjonariatu pracowniczego połączonego z własnością państwową.

Po wojnie komuniści narzucili swój system, jednakże ogromna ilość wykształconych przed wojną i na tajnych kompletach fachowców przystąpiła do odbudowy kraju i polskiego przemysłu.

Jak podaje Aleksander Bocheński[2] Kazimierz Szpotański zorganizował przemysł elektrotechniczny, a jego ludzie zasilili katedry wyższych uczelni technicznych. Z kolei człowiek z „Cegielskiego” inż. Adam Kręglewski zorganizował przemysł maszynowy. Do współpracy przystąpił także Eugeniusz Kwiatkowski, lecz jego formatu nie mogli już komuniści strawić.

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (5)

IV. Czasy współczesne – państwo dalej potrzebne

Technika protekcjonizmu wychowawczego jest aktualna do dziś. Zastosowały ją z powodzeniem po II Wojnie Światowej dalekowschodnie azjatyckie tygrysy – Korea Płd., Tajwan, Tajlandia, Singapur i Malezja, naśladując przy tym japońskie sposoby kierowania gospodarką.

Jednakże nawet państwa rozwinięte, mogące sobie pozwolić na zliberalizowaną wymianę handlową, nie rezygnują z polityki gospodarczej państwa, która dalej pozostaje niezbędnym elementem dobrze działającej ekonomii. Leseferyzm i doktrynalny liberalizm handlowy to niebezpieczne mity dla tych, którzy w nie wierzą. Są one pożyteczne tylko dla tych, którzy je głoszą dla innych sami ich nie stosując. Trudno o lepszy przykład słuszności tej reguły niż 10-lecie naszej transformacji ustrojowej.

czwartek, 3 lipca 2014

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (4)

III. Przed liberalizmem trzeba się bronić
- czasy tzw. protekcjonizmu wychowawczego



Protekcjonizm wychowawczy jest systemem rozwiniętym w XIX wieku i stosowanym wówczas przez kraje dzisiejszej czołówki gospodarczej, poza Anglią, które broniły się przed jej ekonomiczną dominacją. W pierwszym rzędzie przez Stany Zjednoczone i Niemcy. Zasady protekcjonizmu wychowawczego aktualne są do dziś i stosowane z powodzeniem po II wojnie światowej przez wschodnioazjatyckie państwa – „tygrysy” gospodarcze.

Protekcjonizm wychowawczy jest kontynuacją metod merkantylistycznych, z tym, że dostosowanych do nowszych czasów. Jego cechą specyficzną jest obrona przed liberalizmem gospodarczym, czego w merkantylizmie, jako w systemie przedliberalnym, nie było.

Protekcjonizm wychowawczy nie neguje liberalizmu handlowego. Uznaje go za system dobry, ale dla państw gospodarczo rozwiniętych. Natomiast kraje słabo rozwinięte powinny rozwijać swoją gospodarkę przy pomocy państwa i ceł ochronnych aż do osiągnięcia poziomu innych krajów rozwiniętych. Wtedy dopiero można sobie pozwolić na wolną wymianę handlową. Stąd i nazwa „protekcjonizm wychowawczy”.

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (3)

II. Pojawia się liberalizm gospodarczy

Począwszy od siedemnastego wieku zaczynają się rozwijać w ekonomii koncepcje liberalne. Najpierw postulujące tylko wolny handel międzynarodowy, później – nie mieszanie się państwa do gospodarki (tzw. „lesseferyzm”).

Dwulicowość liberalizmu handlowego

Wolność handlu międzynarodowego głoszą zawsze państwa silne ekonomicznie, którym nie zagraża konkurencja z zewnątrz, a które są zainteresowane w podporządkowaniu sobie rynków innych krajów. Jest regułą, że gdy pojawia się skuteczna konkurencja z zewnątrz, głosiciel liberalizmu zaczyna się zachowywać zupełnie niezgodnie z głoszonymi przez siebie zasadami.

Holandia w XVII wieku stała się historycznie pierwszą potęgą kapitalistyczną. I to ona właśnie jest ojczyzną liberalizmu handlowego. Kraj ten zainteresowany swobodną żeglugą zaczął głosić zasadę mórz otwartych („mare liberum”). Późniejszy głosiciel liberalizmu - Anglia, broniąc się przed przewagą holenderską, głosiła w tym czasie zasadę mórz zamkniętych („mare clausum”) i chciała uznać za swe wody terytorialne Morze Północne i cały Północny Atlantyk. Ogłosiła też wspomniany, protekcjonistyczny akt nawigacyjny Cromwella.

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (2)

I. Czasy Merkantylizmu

Merkantylizm rozwinął się u progu epoki nowożytnej, najpierw w praktyce, później w teorii. Jego początki przypadają na koniec XV wieku, kiedy to po okresie wojen władcy Francji i Anglii skoncentrowali się na rozwoju gospodarczym swoich państw.

Król Anglii Henryk VII Tudor (przełom XV i XVI wieku) rozumiał, że - jak pisze autor angielski[1] - wojna i sława wojenna źle służą gospodarce natomiast gospodarka dobrze służy państwu. Państwo zatem powinno skoncentrować się na rozwijaniu gospodarki. Podobnie myślał ówczesny król Francji Franciszek I. Obaj też przystąpili do wcielania swoich poglądów w życie. Rozprawy teoretyczne rozwijające nowe spojrzenie na główne zadania państwa pojawiły się później. W Anglii były to głównie prace Halesa i Muna, we Francji prace Laffemasa.

Wcześniej, w epoce feudalizmu, skarb państwa zasilany był głównie podatkami z produkcji rolnej, która siłą rzeczy miała ograniczony charakter. Później zrozumiano, że bogactwo kraju i państwa może wzrastać poprzez rozwój produkcji rzemieślniczej i przemysłowej oraz poprzez eksport wytwarzanych przez nią towarów. Ważny jest też więc rozwój miast i handlu.

Miarą bogactwa jest ilość pieniędzy a o ilości pieniędzy w kraju decyduje dodatni bilans handlowy. Należy więc jak najwięcej eksportować a jak najmniej importować. Dla zwiększenia eksportu należy rozwijać produkcję eksportową. Dla zmniejszenia importu należy rozwijać produkcję antyimportową. Zwiększanie produkcji pozwala zatrudnić ubogą ludność kraju i przekształcić jej pracę w bogactwo narodowe. Przekształcaniu pracy ludności swojego kraju w to właśnie bogactwo służy eksport towarów jak najbardziej przetworzonych. Zacytujmy jednego z naszych współczesnych autorów opisującego zasady merkantylizmu[2]:

Nie ma gospodarki bez polityki gospodarczej państwa (1)

Być albo nie być

Każde państwo o sprawnej i efektywnej ekonomii stosuje politykę gospodarczą. Robiło to dawniej i robi to dziś. Robi to dziś nie tylko Japonia, ale robią to również Stany Zjednoczone za parawanem haseł liberalnych.

Czasy kryzysów czy zmiany ustroju wymagają stosowania ekstremalnych form polityki gospodarczej państwa, co ilustruje działalność rządu zarówno w Stanach Zjednoczonych podczas Wielkiego Kryzysu jak też w Japonii podczas przechodzeniu z feudalizmu do kapitalizmu w czasie tzw. „rewolucji Meiji”.

Natomiast polska współczesna transformacja ustrojowa przebiega pod hasłem sformułowanym przez Tadeusza Syryjczyka, że „najlepszą polityką gospodarczą jest jej brak”. Efektem takiego podejścia jest ogólny demontaż polskiej gospodarki ze wszystkimi jego ujemnymi konsekwencjami.

Uruchomienie sprawnej polityki gospodarczej jest problemem „być albo nie być” nie tylko polskiej gospodarki, ale również polskiej demokracji, oświaty, nauki i polskiej kultury.

czwartek, 19 czerwca 2014

Chrońcie fabryki Pensylwani! Cła ochronne inkubatorem Stanów Zjednoczonych


Finał budowy kolei transkontynentalnej. Do każdej mili budowanych kolei państwo dopłacało – więcej na terenach górzystych.

Jan Koziar

Wokół ceł ochronnych toczą się w naszym kraju liczne dyskusje. Przeciwnicy, odwołując się do neoliberalnej teorii, widzą w nich czynnik antyrozwojowy, destrukcyjny. Zwolennicy, odwołując się do aktualnych, krajowych problemów wskazują, że czynnikiem destrukcyjnym jest ich brak. Żyjemy w kraju, w którym przewaga teorii nad praktyką ma ugruntowaną tradycję. Doktrynerstwo marksistowskie zastąpione zostało doktrynerstwem neoliberalnym, zafałszowującym wiedzę o rzeczywistym rozwoju kapitalizmu, jego zróżnicowaniu i funkcjonowaniu. Na nic się więc zda wskazywanie na niszczenie polskiego przemysłu i rolnictwa tanim i łatwym importem, wobec panującego przekonania, że przodujące światowe gospodarki rozwijały się w oparciu o wolny handel. To przekonanie jest jednak błędne, bowiem wszystkie gospodarki, które osiągnęły sukcesy na rynku międzynarodowym, zaczynały od ochrony swego raczkującego jeszcze przemysłu przed zagraniczną konkurencją. Najlepszym zaś przykładem są same Stany Zjednoczone.

niedziela, 15 czerwca 2014

Aleksander Piński - Zakazane bogactwo


Książka Aleksandra Pińskiego - ''Zakazane bogactwo''

Gdyby w 1989 r. nasi politycy wybrali inną drogę polityki gospodarczej, dziś Polska byłaby wśród 20 najbogatszych dużych krajów świata, gdzieś między Francją a Wielką Brytanią.
W kolejnych latach byśmy ich prześcignęli i dołączyli do światowej elity bogaczy, obok USA i Szwajcarii.
To nie są mrzonki. 
"Zakazane bogactwo" to książka, która udowadnia, że bogactwo to tylko skutek podejmowania odpowiednich decyzji politycznych, zaś bieda, to efekt błędów popełnionych "na górze". 

 

Za: http://multibook.pl/pl/p/Aleksander-Pinski-Zakazane-bogactwo-/2906

niedziela, 8 czerwca 2014

M. Kędzierski: Industrializacja Korei Południowej – co Polska może wykorzystać?

Wstęp
Sześć dekad temu Korea Południowa zaliczała się do grona zacofanych państw rolniczych mierzących się z fundamentalnymi problemami społecznymi (poziom analfabetyzmu w 1960 r. wynosił 27,9%[1]). Z wojny w latach 1950-1953 kraj wyszedł poważnie zdewastowany – zniszczono około połowy bazy przemysłowej i ¾ linii kolejowych[2].
Państwo zajmujące południową część Półwyspu Koreańskiego dokonało jednak na przestrzeni ostatnich sześćdziesięciu lat spektakularnego skoku cywilizacyjnego – południowokoreański PKB per capita w 1960 r. wynosił niewiele ponad 10% amerykańskiego, by w 1995 r. wzrosnąć do ponad 40%, a w 2010 r. do ok. 66%. Wzrost gospodarczy w latach 60. XX w. osiągał średniorocznie poziom 8,4%, w 70. – 7,2%, 80. – 8,7%, 90. – 6,2%, a w pierwszej dekadzie XXI wieku – 4,2%[3].
Jednym z istotnych, jeśli nie najważniejszym, czynnikiem rozwoju gospodarczego Korei Południowej, była rozbudowa sektora przemysłowego, który stanowi obecnie o sile koreańskiej gospodarki oraz jej pozycji w światowym podziale pracy. Udział przemysłu w PNB Korei Płd. wzrósł z 14% w 1961 r. do 28% w roku 2005 (w międzyczasie osiągając nawet wyższe wartości), a udział sektora rolnego, leśnego i rybołówstwa w tym okresie spadł z 37% do 3,5%[4]. Przemysł Korei Południowej należy także do najbardziej zaawansowanych na świecie pod względem technologicznym.

poniedziałek, 19 maja 2014

Wolnorynkowi hipokryci


Prawie wszystkie rozwinięte kraje wzbogaciły się stosując politykę, która nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem – twierdzi prof. Ha-Joon Chang w książce „Bad Samaritans, The Myth of Free Trade and the Secret History of Capitalism” (Źli samarytanie. Mit wolnego handlu i sekretna historia kapitalizmu).
Chang pisze, że jeszcze w XVII w. nic nie wskazywało, że w niedługim czasie Wielka Brytania stanie się najbardziej rozwiniętym państwem świata. W 1721 r. premierem został niejaki Robert Walpole. Uważał on, że nic tak nie służy bogactwu państwa jak eksportowanie wysoko przetworzonych produktów a importowanie surowców. Dlatego radykalnie podniesiono cła na te pierwsze, a obniżono na drugie. Rząd wprowadził subsydia eksportowe i państwową kontrolę jakości eksportu. Urzędnicy pilnowali, by za granicę wysyłano tylko produkty odpowiedniej jakości, tak by budować renomę u zagranicznych klientów.
Tę politykę kontynuowano aż do połowy XIX w. Na przykład jeszcze w 1820 r. średnie cło na importowane do Wielkiej Brytanii produkty wynosiła 45-55 proc., podczas gdy w Niemczech i Szwajcarii było to zaledwie 8-12 proc. Dodatkowo zabroniono eksportu z kolonii brytyjskich produktów, które mogłyby konkurować z brytyjskimi, takich jak bawełniane czy wełniane ubrania (te pierwsze uderzyło w Indie, a drugie zniszczyło przemysł wełniany w Irlandii). Z tych samych powodów Walpole zabronił budowy hut stali w USA. Pod koniec wojen napoleońskich, czyli po blisko 100-latach protekcjonistycznej polityki przemysł Wielkiej Brytanii byli powszechnie uważany za najbardziej wydajny na świecie.

„Państwo, które ma najbardziej rozwinięty przemysł na świecie, nie może zrobić nic mądrzejszego, jak ogłosić wszem i wobec, że wcześniej zbłądziło na ścieżkę protekcjonizmu, by teraz powrócić na właściwą drogę wolnego handlu. W ten sposób dostając się na sam szczyt, „odkopuje drabinę” umożliwiającą osiągnięcie równie wysokiego poziomu rozwoju innym krajom” – napisał w 1841 r. niemiecki ekonomista Friedrich List w książce „The National System of Political Economy” (Narodowy system politycznej ekonomii). I dokładnie tak postąpiły władze Wielkiej Brytanii. Do 1860 r. zniesiono ostatnie cła i kraj ten stał się największym na świecie promotorem wolnego handlu.

niedziela, 18 maja 2014

Południowa stypa


Po latach Grecy i Hiszpanie mogą żałować, że wstąpili do Unii Europejskiej. Integracja zahamowała szybki rozwój gospodarczy obu państw

Grecja bogaci się najszybciej na świecie, zaraz po Japonii. Hiszpania przegoniła pod względem tempa wzrostu Koreę Południową i depcze po piętach Tajwanowi. Tak wyglądała sytuacja dwóch obecnie najbardziej pogrążonych w kryzysie krajów UE, zanim weszły do Unii. Porównanie Grecji i Hiszpanii z azjatyckimi tygrysami jest szczególnie uzasadnione. Wysokie tempo wzrostu gospodarczego osiągnęły bowiem tymi samymi metodami co one: ochroną własnego rynku cłami i państwowymi inwestycjami w przemysł.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Strategia smoka


Dlaczego Chiny zdołały zbudować prężny przemysł wysokich technologii, a Polska nie, choć jest od nich dwukrotnie bogatsza?

Polska światowym liderem w eksporcie jabłek oraz Chińczycy wylądowali na Księżycu – te dwa tytuły informacji prasowych z ostatnich tygodni pokazują, jaka przepaść dzieli gospodarki Chin i Polski. Podczas gdy naszą specjalnością za granicą jest produkcja nisko przetworzonej żywności, chińska firma Lenovo jest największym na świecie producentem komputerów osobistych. Dzięki mądrej polityce gospodarczej Chiny w eksporcie zaawansowanych technologicznie produktów dorównują krajom trzykrotnie od nich bogatszym.
  
Inwestycje w badania i rozwój

Lenovo które powstało w 1984 r. za pieniądze(25 tys. USD) chińskiej Państwowej Akademii Nauk (do dzisiaj ma pośrednio udziały w firmie), nie jest przypadkiem, ale częścią przemyślanej strategii stworzenia z Chin światowej potęgi gospodarczej. Chińczycy rozumieją, że bogactwo bierze się z posiadania dużej liczby krajowych, konkurencyjnych globalnie firm produkujących zaawansowane technologicznie produkty (jeżeli coś wymaga specjalistycznego know – how, trudno to skopiować, a wówczas konkurencja na rynku jest niewielka i można dobrze na tym zarobić). Z tego powodu Chiny przeznaczają na badania i rozwój nawet więcej niż niektóre najbogatsze kraje świata. Na przykład w 2012 r. wydały na ten cel 1,97 proc. PKB – więcej niż Francja (1,9 proc. ), Kanada (1,8 proc.), Wielka Brytania (1,7 proc.), Australia (1,7 proc.), Holandia (1,6 proc.), czy Norwegia ( 1,6 proc.).

piątek, 11 kwietnia 2014

Dobre, bo polskie


,,Lata 90. to okres upadku polskich browarów. Wejście na rynek zachodnich koncernów zaowocowało wykupieniem polskich marek i zunifikowaniem ich jakości i technologii’’

Znane jeszcze z czasów komuny marki zyskały nowy wygląd, świetny marketing i zalały spragniony nowości rynek, zapewniając przy okazji nutę nostalgii i narodowej dumy. Lud zadowolony ze zmian nie zwracał uwagi na drukowane małymi literami na puszkach i butelkach nazwy zachodnich korporacji. Co bardziej wybredni smakosze szukali oczywiście klasycznych polskich piw, ale te – nie wiedzieć czemu – zniknęły z rynku, wraz z małymi lokalnymi browarami. Nie żeby te nagle zbankrutowały. Owszem, nie przynosiły ogromnych zysków , ale zanim dopadła je niewidzialna ręka regulacji podatkowych, która pojawiła się w końcówce lat 90., radziły sobie całkiem nieżle. Czemu więc poznikały? Zachodnie korporacje wykupiły je, mamiąc wizją rozwoju, a kiedy już miały je w rękach – zamykały, likwidując przy okazji znane od lat marki i pozbywając się tym samym konkurencji.

środa, 2 kwietnia 2014

Protekcjonizm blagierów


,,Najbogatsze kraje świata nie chcą wolnego handlu''


Prawie każdy liczący się polityk z najbogatszych krajów świata kłamie w sprawie wolnego handlu. Oficjalnie chcą, by wymiana towarowa miedzy krajami odbywała się bez przeszkód. Tymczasem – jak podaje organizacja Global Trade Alert – w ostatnim roku podjęto trzy razy więcej działań protekcjonistycznych niż ułatwiających handel. Swoje gospodarki najbardziej chroni Unia Europejska, ale USA niewiele jej ustępują.
Laureat Nagrody Nobla z ekonomi Paul Krugman przyznał, że w USA nikogo nie obchodzi teoria przewag komparatywnych Davida Ricardo, której uczy się każdego studenta ekonomii i na którą powołują się zwolennicy wolnego handlu argumentując, że na otwarciu granic zyskują obie strony. Jego zdaniem wśród polityków, biznesmenów i wpływowych intelektualistów panuje pogląd, iż handel to ,,quasi-militarna konkurencja.’’ Jak to ujął amerykański noblista: ,,Nie chodzi o to, że ekonomia straciła wpływ na politykę w USA, ale o to, że teorie, które są podstawą każdego podręcznika ekonomii, nigdy nie były jej częścią’’.

sobota, 22 marca 2014

Droga dla Polski


Sukces ekonomiczny Korei Południowej to nic innego jak wynik dużego udziału państwa w kształtowaniu rodzimego przemysłu, polityki protekcjonizmu oraz skutecznych negocjacji z Waszyngtonem.

Koreański cud gospodarczy dokonał się dzięki sprzyjającej sytuacji międzynarodowej w latach 1960-1992 – w okresie dyktatury wojskowej, która charakteryzowała się polityką nastawioną na rozwój ekonomiczny. Tych warunków oczywiście nie dałoby się całkowicie przełożyć na polskie realia po 1989r., ale pewne mechanizmy można było z powodzeniem wdrożyć.
Zacznijmy od tego, że ani nie jesteśmy strategicznym partnerem dla Waszyngtonu, który udzielił Seulowi niezwykle korzystnych pożyczek, ani nie mieliśmy tak aktywnej  diaspory w USA, która mocno wspierałaby rozwój kraju – w latach 70. przekazy pieniężne od Koreańczyków pracujących w Stanach stanowiły 10 proc. PKB Korei Płd. W ostatnim półwieczu nie posiadaliśmy też polityka, który zadbałby o interesy Polaków tak jak prezydent Park  Chung-hee. Jego następcy, a w tym także jego córka, obecna pani prezydent Park Geun-hye, nigdy nie zrezygnowali z wizji silnego państwa. Tymczasem coraz więcej ekonomistów, polityków i komentatorów wskazuje na to, że bez wizji niezależnej gospodarczo Polski nie będzie możliwy taki rozwój gospodarczy, który pozwoliłby dogonić kraje Europy Zachodniej w najbliższej przyszłości. O dogonieniu Korei Południowej nie ma już nawet mowy.